2000 punktów S&P500 już wkrótce?

20.07.2011
2000 punktów S&P500 już wkrótce?

 

Co można powiedzieć o bieżącej sytuacji rynkowej? Panuje wyjątkowa niepewność, rozdwojenie prognoz. Kilka dni temu na jednym z portali finansowych znalazłem dwa artykuły przedstawiające dwie różne prognozy, o wymownych tytułach: 10 powodów dla których hossa będzie trwała oraz 7 powodów rychłego załamania kursów giełdowych.

Na tę właśnie niepewność i niejednoznaczność wskazuje Laszlo Birinyi, znany analityk, przez ponad 10 lat zajmujący się inwestycjami w banku Salomon Brothers (informację znalazłem w dzisiejszym Pulsie Biznesu). Wskazuje, że analogiczna sytuacja występowała w 1982 i w 1990 roku, czasie poprzedzającym gwałtowne zwyżki na giełdzie. Dlatego uważa, że zanim dojdzie do długotrwałych spadków indeks S&P500 osiągnie poziom 2000 punktów.

Dlaczego akurat piszę o tej prognozie a nie o innych, na przykład tych pesymistycznych? Czy zgadzam się z takim scenariuszem? Nie jestem żadnym analitykiem, a więc moja opinia ma niewielkie znaczenie. Tak jak wielokrotnie podkreślałem na łamach tego blogu, nie bawię się w żadne prognozy, bo to bardzo niebezpieczna i wyjątkowo kosztowna zabawa – oczywiście nie dla tych, którzy takie prognozy sporządzają, ale dla osób, które zbyt dużą wagę do nich przywiązują.

Oczywiście, pan Laszlo Birinyi, postawił bardzo odważną wróżbę inwestycyjną. Być może dlatego, że stracił pracę w banku Salomon Brothers i teraz promuje własną działalność gospodarczą. Gdyby jednak jakimś cudem trafił i rzeczywiście na koniec tego roku lub na początku przyszłego, te 2000 punktów byłoby zdobyte w niesamowitym rajdzie na amerykańskich parkietach? Pan Birinyi stałby się prawdziwym guru inwestycyjnym i nie ma znaczenia, że to byłby czysty przypadek.

Dla wielu inwestorów, także rodzimych, byłaby to jednak katastrofa. Każdy kij ma dwa końce. Posiadacze akcji zarobiliby krocie. Doszłoby także u nas do euforii na rynku. Poziom wycen z 2007 roku byłby zdobyty, a nawet pobity o kilkadziesiąt procent. Ktoś przecież by kupował te akcje nie w nadziei na zyski, ale w rozpaczy (!) -  że zyski osiągnęli inni, że te zyski przeszły obok nosa.
Taki scenariusz wydarzeń na rynku, nie mam zielonego pojęcia na ile prawdopodobny, byłby najlepszym dowodem na to jak ryzykowne jest trzymanie pieniędzy na lokacie bankowej lub w bezpiecznych formach lokowania oszczędności, w takich czasach jak teraz.

Nie chcesz ryzykować? Boisz się ponoszenia strat? W związku z tym powinieneś się zabezpieczyć przed wszelkimi, nawet najbardziej nieprawdopodobnymi scenariuszami rozwoju sytuacji na rynku. A przecież przebicie poziomu indeksów giełdowych w okresie najbliższych 12 miesięcy, nie jest chyba wyjątkowo nieprawdopodobnym scenariuszem?

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).