8% w skali miesiąca!

01.02.2012
8% w skali miesiąca!

 

Taki był wzrost indeksu największych spółek notowanych na GPW (indeksu WIG 20) w styczniu bieżącego roku. Banki prześcigają się w oferowaniu coraz wyższego oprocentowania – poziomem dopisywanych odsetek w skali roku. Bardziej wiarygodne, czytaj: te największe takie jak PKO BP i Pekao SA, każą nam słono płacić za swoją wyższą wiarygodność pożyczając od nas pieniądz na niższy procent w porównaniu do innych banków.

 

Ile możemy dostać w najbardziej zdesperowanych bankach (najbardziej poszukujących gotówki)? Siedem może osiem procent w skali roku.

Czy taka cena za pożyczenie pieniędzy jest wysoka? Gdy porównamy ją ze wzrostem indeksu największych spółek w ostatnim miesiącu, zapewne uznamy, że śmiesznie niska. Gdy jednak zastanowimy się skąd bank miałby wziąć pieniądze na spłatę udzielonej przez nas pożyczki wygląda na niebezpiecznie wysoką.
Przecież chodzi nie tylko o to aby otrzymać jak najwyższą obietnicę. Równie ważne jest czy pożyczkobiorca wywiąże się z umowy depozytu (udzielonej pożyczki). Banki nie działają charytatywnie. Kto jak kto, ale Polacy wiedzą o tym doskonale - płacąc za najdrobniejszą usługę bankową często kilka razy więcej w porównaniu do mieszkańców Europy Zachodniej.

Ale wracajmy do owych 8% w skali roku (Beauforta?!). Oferent (bank) musi uzyskać odpowiedniej wysokości marżę odsetkową, nie mniej niż 2-4 punkty procentowe. W związku z tym abyśmy otrzymali po 12-tu miesiącach zwrot pożyczki powiększony o 8%, bank musi odsprzedać nasz pieniądz dużo drożej - uzyskując średnio 10-12%. To jest wartość średnia, a więc uwzględniająca także tych, którzy okażą się niewypłacalni. Jakby nie liczyć, nasze pieniądze muszą zostać sprzedane/pożyczone na prawie dwa razy wyższy procent: 14-15% w skali roku lub zainwestowane na giełdzie.

Czy bankowi uda się odsprzedać pożyczone od nas pieniądze za tak wysoką cenę? To jedno fundamentalne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa pytanie. Drugie, jest nie mniej istotne: nawet jeżeli znajdzie chętnych, to czy pożyczkobiorcy-desperaci (kto pożycza w tak niepewnych czasach pieniądze na 15% w skali roku) zwrócą pieniądze?

Jest jeszcze jedna wątpliwość: Czy bank oferujący mi 8% w skali roku chce zarabiać na tych pieniądzach w postaci odpowiednio wysokiej marży odsetkowej czy może oferuje tak wysoką cenę bo ma kłopoty z zachowaniem płynności?

Ile niewiadomych i ile ryzyk przy „bezpiecznym” depozycie bankowym! A inwestycje giełdowe? Reguły są proste: kupuję akcje na giełdzie w danym dniu - na przykład pod koniec grudnia 2011 roku i sprzedaję po 30 dniach – gdy ich cena wzrośnie o 10%. Po odliczeniu kosztów prowizji maklerskich mam ponad 9% czystego zysku.
Ktoś powie, ale przecież równie dobrze można stracić na inwestycjach giełdowych. Przecież nikt tego nie kwestionuje. Większość z nas, tzw. drobnych ciułaczy - którzy wolą bezpieczeństwo (depozyty bankowe) niż ryzyko (akcje), ulega iluzji bezpieczeństwa i dla własnej wygody widzi tylko jedną stronę ryzyka: możliwość (pewność!) poniesienia wysokiej straty, nie zauważając tej drugiej strony medalu – wysokich dochodów.

 

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).