Czy inwestorzy powrócą na rynek akcji?

08.11.2012
Czy inwestorzy powrócą na rynek akcji?

 

Choć na pierwszy rzut oka obserwowana obecnie sytuacja makroekonomiczna nie napawa optymizmem, to wydaje się, że w bieżącym roku inwestorzy coraz przychylniej patrzą w kierunku agresywnych funduszy. Czy to początek trwalszego trendu?

Kolejne odczyty z gospodarki pokazują, że najbliższy czas będzie trudnym testem i raczej nie przyniesie jednoznacznie pozytywnego rozstrzygnięcia. Z drugiej jednak strony dane sugerują też, że powoli zbliżamy się do dołka cyklu koniunkturalnego, co może być argumentem za powrotem inwestorów na rynek akcji.

Najistotniejsze dane makro z ostatniego tygodnia:

  • W III kwartale 2012 r. PKB w USA wzrósł o 2% w porównaniu z analogicznym kwartałem zeszłego roku i wobec oczekiwanego poziomu 1,8%.
  • Liczba miejsc pracy w sektorze pozarolniczym w USA wzrosła w październiku o 171 tys. wobec oczekiwanego wzrostu o 125 tys.
  • Wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu wzrósł do poziomu 47,3 pkt. z 47 pkt. i oczekiwanych 46,7 pkt., co oznacza, że kondycja polskich przedsiębiorstw uległa lekkiej poprawie, jednak wciąż w niewielkim stopniu przeważają słabsze dane.
  • PMI dla niemieckiego przemysłu zanotował wzrost do poziomu 46 pkt. z 45,7 pkt., co również oznacza, że kondycja niemieckich fi rm uległa nieznacznej poprawie. Według oczekiwań rynku wskaźnik ten miał pozostać bez zmian – na poziomie 45,7 pkt.

Zdaniem ekspertów Union Investment TFI

Maciej Kik, zarządzający funduszami akcji

Sytuacja w Polsce przypomina trochę wypadkową sytuacji europejskiej i amerykańskiej. Od końca maja na giełdzie widać pierwsze oznaki hossy. WIG i WIG20 zwiększyły swoją wartość o kilkanaście procent, a w ciągu ostatnich dwóch miesięcy WIG zyskał 4,07%, wybijając się z kanału bocznego w górę.

Trudno wskazać, co było tego bezpośrednią przyczyną, jednak impulsów można upatrywać m.in. w pozytywnych wynikach rozmów w kwestii ratowania strefy euro oraz w uruchomieniu trzeciej rundy luzowania ilościowego w USA. Wydaje się też, że po dość długim okresie złych nastrojów i gorszych danych makro inwestorzy zaczęli już wypatrywać dołka bessy i dyskontować odbicie w gospodarce. To pozytywny sygnał, ale największe wzrosty dopiero przed nami. Co na to wskazuje?

Najnowsze dane napływające ze świata pokazują, że choć w dalszym ciągu gospodarki hamują, to z pewnością sytuacja nie jest dramatyczna. Dno spowolnienia oczekiwane jest na początku 2013 r., jednak, przyjmując takie założenie i analizując ceny akcji na warszawskiej giełdzie, można dostrzec, że częściowo dyskontują one już taki scenariusz. Zatem najbliższe miesiące mogą okazać się dobrą okazją do rozpoczęcia zakupów agresywniejszych aktywów, szczególnie że spodziewamy się na GPW kilku korekt spowodowanych czynnikami krótkoterminowymi, takimi jak kilkuprocentowy spadek indeksów w ostatnich dniach.

Załączniki: