Eurodraka czy eurobazooka

02.06.2016
Eurodraka czy eurobazooka

 

Eurodraka czy eurobazooka

Strefa euro oficjalnie istnieje od 1 stycznia 1999 r. Euro w formie fizycznej pojawiło się dopiero w pierwszych miesiącach 2002 r. W momencie wprowadzenia było symbolem prosperity, a sama strefa euro stanowiła elitarny klub państw, do którego każdy w Europie chciał dołączyć. Niektórzy mogą pamiętać zapowiedzi krajowych polityków z 2007 r., że na Euro 2012 w Polsce obowiązującą walutą będzie… euro.

Tymczasem 10. urodziny strefa euro obchodziła dość nietypowo – spektakularnym bankructwem Grecji i stratą dla jej wierzycieli rzędu 100 mld euro. Nie ma wątpliwości, że bez przystąpienia do euro Grecja też stałaby się bankrutem, jednak nastąpiłoby to wcześniej i, co ważniejsze, proces gospodarczego uzdrowienia dzięki dewaluacji drachmy byłby bardziej przewidywalny. Dziś strefa euro nie kojarzy się z dobrobytem, lecz z wolnym wzrostem gospodarczym, różnorodnymi gospodarkami, problemami demograficznymi, strukturalnymi i politycznymi. Nadzieje na uzdrowienie całej sytuacji wiąże się z szefem Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Mariem Draghim.

Mario Draghi w historii zapisze się jako wybawca strefy euro lub jej grabarz – nie ma innej możliwości. Kadencja Draghiego zaczęła się wraz europejskim kryzysem 1 listopada 2011 r. i będzie trwać łącznie 8 lat (do 2019 r.). Dotychczasowe działania EBC to aplikowanie gospodarce potężnych sterydów finansowych, aby pobudzić ją do wzrostu. Pierwszy bilion euro (1000 mld euro) wpompowano w gospodarkę już w 2012 r. przez program LTRO. Następnie od marca 2015 r. przez rok EBC co miesiąc zasilał gospodarkę 60 mld euro, a od kwietnia 2016 r. zwiększył tę pulę do 80 mld euro. W tym tempie do końca kadencji szefa EBC strefa euro „spuchnie” o 4 bln euro, co stanowi 40% jej PKB. Dla lepszego zobrazowania: to równowartość 12 euro na każdego mieszkańca strefy euro!

Działania EBC na razie nie przynoszą żadnych trwałych rezultatów, więc już zaczyna się spekulować, że kolejnym krokiem jest rzeczywiste rozdawanie pieniędzy obywatelom. Nie ma tu żadnej przenośni! Taka „dotacja” byłaby przekazana każdemu, aby ją wydał i zwiększył konsumpcję. Takie stymulowanie ma pobudzić inflację i wzrost. Niestety do tego czasu Polska na pewno nie przystąpi do strefy euro.

Do końca kadencji Maria Draghiego sytuacja strefy euro się wyjaśni. Jeżeli pojawi się wzrost gospodarczy, Draghi będzie bohaterem. W przeciwnym wypadku strefa euro nie dożyje fizycznej pełnoletności. Stagnacja i zmęczenie kolejnymi problemami sprawią, że projekt wspólnej waluty zostanie porzucony. Dla polskiej gospodarki, naszych oszczędności i bezpieczeństwa lepiej, aby koncepcje Draghiego przyniosły dobre rezultaty.

A jak Twoim zdaniem będzie wyglądać przyszłość strefy euro? Rozpad, dalsza integracja, a może wprowadzenie supereuro dla wybranych krajów? Zapraszam do dyskusji.

 

Pomocnicze linki

1. Pierwsza duża emisja (+500 mln) obligacji korporacyjnych z ujemnym oprocentowaniem:

http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-03-08/first-negative-yielding-covered-bonds-sold-in-euros-by-berlinhyp

2. Aktualne dane o gospodarce strefy euro:

https://www.ecb.europa.eu/stats/keyind/html/index.en.html

 

Załączniki:
pdf Eurodraka czy eurobazooka 02.06.2016
(272.68 KB)