IKZE i IKE na „czarną godzinę”

21.03.2016
IKZE i IKE na „czarną godzinę”

 

W ostatnim roku zainteresowanie oszczędzaniem w IKZE i IKE znacząco wzrosło, szczególnie w formie funduszu inwestycyjnego. W 2015 roku ponad 150 tysięcy Polaków postanowiło oszczędzać w tej formie, z czego 92 tysiące w IKZE (wzrost o 45% w porównaniu z 2014 rokiem), a ponad 65 tysięcy w IKE (wzrost o 38%). Najchętniej wybieraną formą był fundusz inwestycyjny i wzrost zainteresowania nim był bardzo wysoki w porównaniu z 2014 rokiem; liczba IKE wrosła o 266%, natomiast IKZE o 302%.

Jak będzie w tym roku?

Jestem głęboko przekonany, że zainteresowanie będzie rosło i nie chodzi tylko o coraz większy nasz strach przed biedą na emeryturze. To tylko jeden z czynników, moim zdaniem nie najważniejszy.

Od wielu lat aktywnie promując tę formę oszczędzania w postaci licznych artykułów oraz książki (III filar Twojej emerytury), cały czas podkreślam jedną wielką zaletę obu tych rozwiązań: bieżący dostęp do pieniędzy, niemal jak na rachunku oszczędnościowym.

Podczas ostatniej debaty zatytułowanej „Życie albo przeżycie, czyli Polak na emeryturze”, zorganizowanej w Polskiej Agencji Prasowej, jej uczestnicy wskazywali na główne powody zbyt małej liczby Polaków oszczędzających na cele emerytalne, między innymi na to, że nie ma odpowiednich instrumentów.

Moim zdaniem to nieuzasadniona konkluzja, bowiem oba konta IKZE i IKE oferują takie same lub nawet większe zachęty podatkowe w porównaniu z krajami o znacznie wyższym odsetku społeczeństwa oszczędzającego na cele emerytalne.

Natomiast w pełni zgadzam się z opinią wypowiedzianą przez prof. Grażynę Ancypanowicz, członkinię Rady Polityki Pieniężnej: „Ten, kto ledwie wiąże koniec z końcem, raczej nie będzie decydował się na długoterminowe oszczędności, tylko będzie chciał zachować jak najwyższą płynność, nawet jeżeli stać go na to, by jakąś kwotę miesięcznie odłożyć, ale to są tzw. oszczędności na czarną godzinę, a nie o charakterze inwestycyjnym”.

Tak, to prawda, że „czarna godzina” to podstawowy powód oszczędzania. Przypomnę wyniki badania „Finansowy portret Polaków”, przeprowadzonego przez Deutsche Bank Polska. Aż 55% wskazało jako główny powód ograniczania konsumpcji tzw. czarną godzinę. Nastąpił natomiast spadek w przypadku oszczędzania w najdłuższym horyzoncie czasowym – z myślą o dodatkowej emeryturze, aż trzykrotny – z 17 proc. w ubiegłym roku do 5,7 proc. obecnie.

Musimy wiedzieć, że „czarna godzina”, chociaż spędza nam sen z powiek, najprawdopodobniej nas nie spotka, ale sama obawa wystarczy, by nas najsilniej mobilizować. Mam tutaj na myśli takie losowe zdarzenia jak wypadek, choroba lub utrata pracy czy innych źródeł dochodu.

Jedyną prawie pewną „czarną godziną” jest nasza emerytura – jeżeli nie zgromadzimy dodatkowych oszczędności, bo spadek poziomu życia z dnia na dzień o około 70% trudno nazwać inaczej.

Jak więc powiązać nasze główne obawy z motywacją do oszczędzania w IKZE i IKE? Promując w tych produktach nie tyle cel emerytalny, ale właśnie przysłowiową „czarną godzinę” -  należy na pierwszym miejscu pokazywać płynność tych lokat, chociaż właśnie są przeznaczone głównie na cele emerytalne.

Po podpisaniu umowy IKZE lub IKE, po upływie 12 miesięcy będziemy mogli w dowolnej chwili zażądać wypłaty środków, czyli tzw. zwrotu, bez żadnych opłat na rzecz firmy, z której usług rezygnujemy. Konsekwencje takiego kroku są naprawdę niewielkie. W IKE zapłacimy po prostu podatek Belki, czyli nie skorzystamy z ulgi podatkowej (z której przecież nie korzystamy we wszystkich innych formach oszczędzania) – jeżeli nie doczekamy do ukończenia 60. roku życia i nie spełnimy warunku systematyczności (wnoszenia wpłat przez 5 lat lub wpłacenia co najmniej połowy środków na 5 lat przed dokonaniem wypłaty). Natomiast w IKZE konsekwencje zbyt wczesnej wypłaty (przed 65 rokiem życia) będą jeszcze mniejsze – co prawda zapłacimy podatek PIT przy zwrocie środków (oddamy zwrot podatku jaki otrzymaliśmy przy wpłatach), to jednak zachowamy ulgę w podatku Belki.

Jaka by nie była ta „czarna godzina”, opłaca się z myślą o niej oszczędzać właśnie w IKZE i IKE, a najbardziej wtedy, gdy będzie nią emerytura – bo wówczas są duże szanse na to, że taką czarną godziną (trwającą nawet wiele lat) wcale nie będzie.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.