IKZE/IKE – portfel indywidualny

06.07.2012
IKZE/IKE – portfel indywidualny

 

W IKZE lub IKE w ofertach TFI, oprócz portfeli rekomendowanych - o których pisałem w poprzednim wpisie, możemy stworzyć sobie portfel indywidualny. W takim przypadku dobieramy fundusze samodzielnie – jeden lub kilka (określając proporcje); także w przyszłości podejmujemy decyzję o tym kiedy i jak zmieniamy pierwotnie dobrany portfel funduszy.


Jakimi kryteriami powinniśmy się kierować przy samodzielnym doborze funduszy? Na pewno nie bieżącym „sentymentem na rynku”, który niestety najczęściej decyduje o naszym wyborze. W okresie hossy dobieramy fundusze akcji – najchętniej na samym jej szczycie, natomiast w czasie słabej koniunktury większość z nas zaczyna cenić fundusze obligacji o niższym ryzyku inwestycyjnym – najbardziej na samym dnie bessy.

Czy taka emocjonalna reakcja ma sens? Nie, właśnie z tego względu, że inwestujemy systematycznie, w dodatku w długim terminie.

Gdy dokonujemy jednorazowej dużej wpłaty do funduszu akcji, na przykład 90 tysięcy, to ewentualne kilkudziesięcioprocentowe spadki w początkowym okresie mogą kosztować nas nie tylko dużo nerwów, ale też zakończyć się wysoką stratą – gdy pod wpływem emocji wycofamy się na samym dnie bessy. Natomiast gdy w wieku 35 lat zastanawiamy się jaki rodzaj funduszu dobrać do planu emerytalnego (do IKZE lub IKE) co miesiąc odkładając 250 zł, to okres słabej koniunktury na rynku nie ma dla nas większego znaczenia. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że wypłata środków jest zaplanowana za trzydzieści – 25 lat później, oraz z tego powodu, że dokonamy wpłaty zaledwie kilkunastu procent zaplanowanej inwestycji (90 tysięcy). Co więcej, jeżeli dobierzemy fundusz akcji o wysokiej jakości zarządzania, początkowe spadki nie przesądzają o tym jaka będzie wartość jednostki 25 lat później; to powinno być dla nas oczywiste.

Ta sama zasada obowiązuje w drugą stronę. Gdybyśmy w pierwszych pięciu latach oszczędzania trafili na okres wspaniałej koniunktury – na przykład rozpoczęli oszczędzanie w planie emerytalnym na przełomie lat 2001/2002 (osiągając po pięciu latach średnią rentowność funduszy akcji na poziomie dużo wyższym niż 20% procent w skali roku), to ta wysoka rentowność nie jest żadnym prognostykiem na kolejne lata trwania planu, co pokazało kolejne pięć lat głębokiej bessy.

Zmienia się natomiast  nasze emocjonalne podejście: albo po pięciu latach jesteśmy w euforii, albo w stanie ogromnego zawodu. To nie jedyna zmiana. Zmienia się liczba posiadanych jednostek w planie emerytalnym.

Jeżeli w pierwszych pięciu latach jednostka uczestnictwa funduszu akcji spadnie o kilkadziesiąt procent, przypuśćmy, że o 50%: z ceny 100 zł w dniu rozpoczęcia planu na 50 zł po pięciu latach oszczędzania, to za pierwsze 250 zł nabędziemy 2,5 jednostki a za kwotę 250 zł wpłaconych po 5 latach dwa razy więcej, czyli tych jednostek aż 5! 

W tym momencie warto wskazać na fundamentalną różnicę między „inwestorem jednorazowym” (wpłacającym 90 tysięcy) a „inwestorem systematycznym” rozkładającym swoją 90-ciotysięczną inwestycję na 30 lat. Inwestor jednorazowy po pięcioletniej bessie poniesie ogromne straty: wartość jego oszczędności obniży się o 50% mniej - do zaledwie 45 tysięcy i wiele osób będąc w takiej sytuacji, może zrealizować tę stratę (tak jak to uczyniło wielu uczestników funduszy akcji na przełomie 2008/2009). Natomiast inwestor systematyczny poniósł minimalne straty (bo 50-cioprocentowa strata dotyczy wyłącznie pierwszej wpłaty – 250 zł!), a wręcz zyskał na bessie – gdy weźmiemy pod uwagę liczbę posiadanych  jednostek (nabywając za ostatnią wpłatę dwa razy więcej jednostek w porównaniu do wpłaty początkowej).

W sytuacji odwrotnej, pięcioletniej hossy w pierwszy latach – powodującej wzrost wartości jednostki na przykład o 300%, zyskuje inwestor jednorazowy: zainwestowane 90 tysięcy ma 3 razy wyższą wartość – 270 tysięcy, natomiast traci inwestor systematyczny, bo posiada znacznie mniej jednostek uczestnictwa w porównaniu do wariantu bessy – za ostatnie 250 zł nie kupi nawet jednej jednostki (0,833 jednostki za 300 zł), a inwestor rozpoczynają plan w bessie tych jednostek nabędzie aż 5 (wycenianych na 50 zł)!

Oczywiście wiele osób, pod wpływem bieżącej sytuacji rynkowej, w wariancie, w którym w pierwszych pięciu latach trafiamy na bessę, może mieć następującą wątpliwość: Skąd mogę wiedzieć, że po pięciu latach bessy powróci dobra koniunktura? Akcje nie mogą wiecznie spadać. Jeżeli w wyniku bessy rynkowa wycena akcji obniży się o 50%, to oczywiście nie możemy zakładać, że na pewno nie będzie już niższa – tak jak to zakładało wiele osób w połowie 2008 roku. Przecena akcji może trwać dalej, spadki mogą dojść do 60 a nawet 80%. Ale nie może spaść do zera! – chyba, że w warunkach jakiejś katastrofy w skali dotychczas niespotykanej; ale w takim przypadku wartość naszych oszczędności w planie emerytalnym byłaby dla nas zapewne najmniejszym zmartwieniem.

O wiele mniej wątpliwości będziemy mieli w sytuacji, w której akcje zwiększają swoją wartości o 300% w okresie pięcioletnim (tak jak to się wydarzyło w okresie 2002-2007). Raczej nie zadajemy pytania: Czy tak wysoka – kilkudziesięcioprocentowa dynamika wzrostu jest do utrzymania w całym 30-letnim okresie oszczędzania. 99% z nas odpowie: – To jest niemożliwe.

Podsumowując koniunktura na rynku akcji w pierwszych pięciu latach oszczędzania w funduszu akcji nie jest żadnym prognostykiem na przyszłość – nie przesądza o ostatecznej wartości jednostki funduszu akcji po 30 latach. Natomiast ma ogromny wpływ na ostateczną efektywność planu emerytalnego - w warunkach tej samej średniej rentowności w całym okresie (!) – właśnie z powodu zupełnie różnej liczby posiadanych jednostek. Może się więc zdarzyć, że w warunkach takiej samej rentowności średniej na przestrzeni 30 lat wynoszącej na przykład 8% rocznie – możemy posiadać dwa razy więcej jednostek w planie emerytalnym, gdy zaczniemy w okresie słabej koniunktury, w porównaniu do sytuacji, w której pierwsze pięć lat przyniesie nam wysoką rentowność.

Czy w każdym przypadku, mając 30-toletni horyzont inwestycyjny, inwestor dokonujący systematycznych, niewielkich wpłat powinien dobierać do planu emerytalnego fundusz akcji?

Nie, ale o tym przy innej okazji.

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).