IKZE – konto z bardzo skuteczną zachęta do oszczędzania

27.11.2012
IKZE – konto z bardzo skuteczną zachęta do oszczędzania

 

Po ośmiu latach funkcjonowania IKZE mamy ponad 800 tysięcy indywidualnych kont emerytalnych. To dużo? Raczej nie. Dlaczego tak niewielu z nas skusiło się na konto emerytalne? Przyczyn jest bardzo wiele, a najważniejszą jest nasza nieznajomość produktu oraz iluzoryczność ulgi podatkowej – jeszcze do ubiegłego roku.

Przypomnę, że podstawową zachętą do oszczędzania w IKE jest ulga w podatku Belki – jeżeli wstrzymamy się z wypłatą do 60 roku życia. Ulga jest więc warunkowa, co było zupełnie nieatrakcyjne w porównaniu do lokat antybelkowych z dzienną kapitalizacją odsetek. Dzisiaj już nie ma możliwości tak łatwego i prostego omijania obowiązującego prawa. Zlikwidowano tę lukę i tym samym atrakcyjności ulgi w IKE wzrosła. Czy w związku z tym IKE wreszcie stanie się skutecznym sposobem oszczędzania na emeryturę? Raczej nie gdyż zaledwie 30 proc. posiadaczy IKE regularnie – co roku – zasila konto dodatkową wpłatą.

W mojej opinii jest to największa wada indywidualnego konta emerytalnego: brak w nim skutecznej zachęty do regularnego dokonywania dopłat. Sama świadomość czekającej nas biedy na emeryturze, możliwość uniknięcia podatku Belki, nie wystarczają do tego aby wszyscy posiadacze konta co roku odłożyli część bieżących dochodów. To nawet nie jest wada produktu, to raczej przejaw braku żelaznej konsekwencji dużej części oszczędzających.

Warto przy okazji wyjaśnić, że w krajach o dużo dłuższej historii planów emerytalnych, już kilkadziesiąt lat temu stwierdzono, że aby oszczędzający co roku zasilał swój plan nowymi środkami, musi mieć bieżącą zachętę – odczuwalną w momencie dokonywania wpłaty – w postaci obniżenia bieżących zobowiązań podatkowych. Dlatego właśnie niemal we wszystkich krajach o długiej tradycji funkcjonowania planów emerytalnych funkcjonuje model podatkowy zwolnienie-zwolnienie-podatek (EET), czyli możliwość obniżenia podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym (PIT) o kwoty wnoszone do planu emerytalnego, wolne od podatku zyski kapitałowe (lub odsetki) i dopiero opodatkowana wypłata świadczenia emerytalnego.

Kluczowa z punktu widzenia osoby oszczędzającej jest bieżąca zachęta – zwrot (lub obniżenie podstawy podatkowania) podatku PIT od kwot wnoszonych do planu. To ona decyduje o tym, że Amerykanin, Brytyjczyk czy Niemiec wpłaca do planu emerytalnego określoną kwotę oszczędności, a odległa perspektywa zabezpieczenia sobie dodatkowych środków na emeryturze ma znaczenie drugorzędne. Nikt też nie myśli o tym, że podatek będzie musiał być zapłacony w przyszłości – w momencie wypłaty dodatku do emerytury.

A czy w Polsce istnieje taki właśnie model podatkowy, czyli zwolnienie-zwolnienie-podatek (EET)? Tak. Wprowadzono go w tym roku, w nowym produkcie jakim jest IKZE, czyli indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego. Do 4 proc. dochodów osiągniętych w 2011 roku (od których naliczono nam składki na ubezpieczenia emerytalne, czyli na I i II filar), możemy wpłacić na IKZE do końca bieżącego roku i w przyszłym roku - jeżeli wykażemy tę wpłatę w zeznaniu podatkowym za roku 2012 – fiskus zwróci nam odpowiednio 18 lub 32 proc. dokonanej wpłaty.

Chociaż krytycy nowego produktu (a właściwie modelu podatkowego EET) udowadniają, że to nie jest żadna ulga a jedynie kredyt podatkowy, to nie będzie to miało znaczenia dla tych z nas, którzy zaczną oszczędzać w IKZE – tak jak nie ma znaczenia dla milionów Amerykanów, Brytyjczyków i Niemców. Liczyć się będzie to, że teraz, w momencie wnoszenia wpłat, nasze podatki będą niższe. To nas będzie skutecznie motywować do tego aby co roku odłożyć kwotę równą limitowi wpłat jaki nam przysługuje.

W tym sensie IKZE jest o wiele lepszym planem emerytalnym niż IKE: jestem pewien, że poziom dopłat będzie dużo wyższy niż w IKE (gdzie jest na poziomie 30 proc.). Na jakim? Takim samym jak w innych krajach, czyli około 80-90 proc.

Czy IKZE jest konkurencją dla IKE? Nie, ponieważ limit wpłat jest zbyt niski na nasze przyszłe potrzeby emerytalne. Aby zabezpieczyć realną kwotę dodatku do emerytury musimy oszczędzać więcej niż 4 proc. bieżących dochodów, szczególnie osoby prowadzące działalność gospodarczą, w przypadku których składki na ubezpieczenia emerytalne są naliczane od 60 proc. średnich wynagrodzeń, co powoduje, że limit wpłaty na IKZE jest bardzo niski; w tym roku wyniesie jedynie 970 złotych.

W jaki sposób najlepiej podejść do decyzji o rozpoczęciu oszczędzania w IKZE? Nie traktować jej jako decyzji nieodwołalnej, wieloletniej i o poważnych konsekwencjach dla naszej przyszłości. Myśl tylko o tym, że odkładając jeszcze w tym roku 4 proc. ubiegłorocznych dochodów, będziesz mógł odzyskać określoną kwotę podatku PIT. Nie zastanawiaj się co będzie później, nad tym czy dokonasz wpłaty w 2013 roku lub kiedykolwiek w przyszłości.

W IKZE nie ma przymusu dokonywania dopłat! Nikt nie obciąży cię żadnymi opłatami za brak zasilenia konta emerytalnego; w IKZE jest jedynie zachęta do oszczędzania – w postaci zwrotu podatku PIT. Co więcej, już po 12 miesiącach od założenia konta, czyli w grudniu przyszłego roku, nie tylko nie będziesz musiał dokonywać żadnych dopłat, ale nawet gdybyś znalazł się w podbramkowej sytuacji, będziesz mógł wypłacić środki zachowując ulgę w podatku Belki, lecz zwracając podatek PIT.

Jeżeli w powyższy sposób podejdziesz do decyzji o założeniu IKZE, będzie ci o wiele łatwiej ją podjąć. I jestem przekonany, że już co roku będziesz dopłacał do konta nowe oszczędności – z 90-proc. prawdopodobieństwem.

 

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).