Informacyjny misz-masz o funduszach emerytalnych

02.12.2010
Informacyjny misz-masz o funduszach emerytalnych

 

W ostatnim czasie, gdy rozgorzała publiczna dyskusja o funduszach emerytalnych, dość często jestem zmuszony tłumaczyć jak działa I i II filar: wyjaśniać jakie są między nimi różnice, który z filarów jest lepszy, od czego będzie zależała wysokość otrzymywanego świadczenia.

Obraz jest zatrważający - jeśli chodzi o świadomość zasad nowego systemu emerytalnego wśród nieprofesjonalistów. Nie spotkałem nawet jeden osoby, która miałaby jakiekolwiek pojęcie o podstawowych zasadach działania OFE, a nawet I filaru. Głównym powodem jest oczywiście informacyjny misz-masz z różnych „ośrodków” opiniotwórczych a także niektórych dziennikarzy (którzy podchwycili temat okazyjnie – nie mając bladego pojęcia jak ten system działa).

Zajmując się na co dzień szkoleniami ze sprzedaży produktów finansowych, wiem jak ważne jest przede wszystkim poznanie punktu widzenia potencjalnych klientów. I zawsze wolę przyjmować rolę słuchacza a nie „gadacza”, nawet wówczas gdy ktoś rozmawia ze mną jako z ekspertem. Pytanie jakie ostatnio najczęściej zadawałem brzmiało: Co pan/pani myśli o funduszach emerytalnych? Dla przytłaczającej większości osób, fundusze emerytalne kojarzą się z „gigantycznymi premiami” dla „darmozjadów” z funduszy, które pochodzą z „moich” składek. To pokłosie działalności pani minister pracy Jolanty Fedak, która forsuje radykalne rozwiązanie obniżenia składek do OFE a wręcz przeniesienia wszystkiego do ZUS. W tym celu „urabia” opinię publiczną pokazując firmy zarządzające naszymi składkami w II filarze (powszechnych funduszy emerytalnych) w jak najmniej przychylnym świetle. Niestety o wiele mniej skuteczny wydaje się jej oponent - pan minister Michał Boni, który bez wątpienia najlepiej ze wszystkich przedstawicieli administracji publicznej - biorących udział w dyskusji - zna zasady systemowe; i odnoszę wrażenie, że jako jedyny z występuje w interesie nas wszystkich, czyli przyszłych uczestników systemu emerytalnego.

Powróćmy więc do podstawowego zarzutu z jakim spotykają się dzisiaj firmy zarządzające OFE – zbyt wysokimi opłatami. To prawda, że zawsze mogą być one niższe (stąd warto poprzeć spodziewane dalsze obniżenie opłat pobieranych od składek). Jednak trzeba brać pod uwagę to, że w OFE opłaty są dużo niższe niż w każdej innej formie długoterminowego inwestowania. Często spotykałem opinie w stylu: Dajcie mi te składki przekazywane do OFE, a ja sam dobiorę firmę do zarządzani składkami, w ramach III filaru, gdzie panuje prawdziwa konkurencja. W III filarze rzeczywiście panuje największa konkurencja – bo przecież jest to system dobrowolny w przeciwieństwie do OFE, jednak warto zdawać sobie sprawę, że to nie jest konkurencja o klienta, ale o sprzedawcę. Fakty dotyczące tego rynku dobitnie tego dowodzą. Najrzadziej wybieraną formą oszczędzania w III filarze jest IKE, które daje nam bardzo dużą ulgę podatkową i wiele innych korzyści, wyłącznie dlatego, że nie opłaca się tego produktu sprzedawać a także, że jest on najbardziej uciążliwy w administracji dla podmiotów zarządzających. Niewiele bardziej popularną formą są Programy Systematycznego Oszczędzania w funduszach inwestycyjnych o czym pisałem niedawno. A jaka forma na rynku dobrowolnych oszczędności emerytalnych jest dominująca? Polisa ubezpieczeniowa - najczęściej tzw. polisa unit-linked. Oczywiście wszystkie sposoby oszczędzania na dodatkową emeryturę mają swoje zalety i ograniczenia, to jednak z punktu widzenia jednego z najważniejszych czynników – ponoszonych opłat, które tak bardzo „denerwują” Polaków, OFE są bardzo tanie na tle „innych”.

Dokonajmy porównania poziomu opłaty, która jest dla nas najważniejsza: opłaty za zarządzanie. Ona w największym stopniu obniża wysokość przyszłego świadczenia, ponieważ jest pobierana non stop – przez cały okres gromadzenia środków na emeryturę (w przeciwieństwie do opłaty pobieranej przy wpłacie składki na konto emerytalne – bo jest to koszt jednorazowy). Jej wysokość jest określana procentowo (lub czasami z ograniczeniem kwotowym – w funduszach emerytalnych) w stosunku do wartości posiadanych przez nas w funduszu środków i jest pobierana na bazie rocznej. Wyjaśnię to na przykładzie. W PSO opartym na funduszu stabilnego wzrostu (z udziałem akcji w aktywach na poziomie 30%) wynosi średnio 2,5% rocznie. Gdyby nasze pieniądze były słabo zarządzane przez firmę – stopa zwrotu osiągana przez fundusz wynosiła zero, to nasze aktywa zgromadzone w funduszu stabilnego wzrostu co roku obniżałyby się właśnie o 2,5 procent. Gdy wartość środków na początku roku wynosi 10 tysięcy, to przy zerowej stopie zwrotu brutto, pod koniec roku mielibyśmy o około 250 zł mniej – tyle wyniosłaby kwota pobranej opłaty. Na początku drugiego roku wartość naszych środków wynosiłaby już tylko 9,750 zł a pod jego koniec zostałaby obniżona o kolejne 2,5%. I tak dalej – aż do czasu wycofania naszych środków. Oczywiście fundusze dążą do tego aby osiągać dla nas dodatnią stopę zwrotu – co zazwyczaj im się udaje i wówczas koszt opłaty za zarządzanie odpowiednio pomniejsza roczną stopę zwrotu. Na przykład, przy średniej rocznej stopie brutto na poziomie 6,5%, nasza stopa netto wyniesie (w przybliżeniu) 4% rocznie, co biorąc pod uwagę procent składany stanowi „ogromny uszczerbek w wartości środków po 30 latach oszczędzania.

Skorzystałem z przykładu PSO, czyli rozwiązania pośrodku kosztów w planach emerytalnych. Teraz przejdźmy do rozwiązania najdroższego – czyli polisy unit-linked. W tym przypadku koszty opłaty za zarządzanie będą o około 2 punkty procentowe wyższe (dodatkowe wynagrodzenie ubezpieczyciela), czyli nasza efektywna opłata za zarządzanie wyniesienie około 4,5% rocznie. Zakładając że stopa brutto funduszu będzie taka sama jak w PSO (a nawet, że będzie to ten sam fundusz co w PS0, tylko opakowany w polisę ubezpieczeniową) – wyniesie 6,5% rocznie, to efektywna stopa zwrotu jaką my otrzymamy w planie, będzie o około 4 punkty procentowe niższa, czyli wyniesie zaledwie 2% w skali roku. A teraz dodajmy do tego zestawienia OFE, które w powszechnej opinii obciążają nas „gigantycznymi opłatami, bo w II filarze nie ma konkurencji” (to też bardzo często słyszana przeze mnie opinia). Opłata za zarządzanie w funduszach emerytalnych wynosi około 0,4-0,5% rocznie (10 razy mniej niż w najdroższej formie planu!). W związku z tym w funduszu stabilnego wzrostu (bo takim są OFE – średnio 30% akcji w portfelach) - jeżeli stopa brutto wyniesie 6,5% - stopa netto przybierze wartość około 6%.

Dokonajmy teraz analizy efektywności czterech planów z uwzględnieniem powyższych różnic w opłacie za zarządzanie: II filaru, PSO w funduszu stabilnego wzrostu, IKE w formie funduszu stabilnego wzrostu oraz polisy unit-linked także w funduszu stabilnego wzrostu. Dla uproszczenia obliczeń pomińmy pozostałe koszty, które - w stosunku do opłaty za zarządzenie - mają znikome znaczenie. Do wszystkich planów wnosimy składkę w wysokości 200 zł przez trzydzieści lat. W efekcie suma wpłat będzie zawsze taka sama i wyniesie 72 tysiące PLN. Porównajmy zatem saldo rachunku na koniec 30-letniego okresu inwestowania w każdym z planów emerytalnych:

  • OFE (6% stopa netto, brak podatku Belki) – 195 tysięcy PLN
  • IKE (4% stopa netto, brak podatku Belki) – 137 tysięcy PLN
  • PSO (4% stopa netto, 19% podatek Belki) – 125 tysięcy PLN
  • Polisa (2% stopa netto, 19% podatek Belki) – 94 tysiące PLN

Oczywiście należy podkreślić, że powyższe wyliczenia uwzględnia tylko jeden z wielu czynników jakie powinniśmy brać pod uwagę przy wyborze planu emerytalnego, ale bez wątpienia jest on jednym z najważniejszych. Paradoksalnie to właśnie brak dobrowolności w OFE, to - że należą do systemu obowiązkowe, daje nam gwarancję niskich kosztów. OFE są po prostu zmuszone do pobierania tak niskich opłat przepisami prawa. Zamiast narzekać powinniśmy dziękować ustawodawcy za tę obowiązkowość i brak wystarczającej konkurencji.

Maciej Rogala

Maciej Rogala Maciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).