Jak bezpiecznie obniżyć wiek emerytalny?

08.07.2015
Jak bezpiecznie obniżyć wiek emerytalny?

 

Prezydent elekt zapowiada, że jeszcze w sierpniu złoży do parlamentu projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny.

Ze wstępnych  informacji wynika, że nie będzie powrotu do poprzednio obowiązujących rozwiązań, czyli 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn; na szczęście dla tych pierwszych.

Dlaczego? Bo mamy w Polsce system o zdefiniowanej składce, czyli taki w którym emerytura zależy wprost o kwoty odprowadzonych składek.

Tak więc powrót do wieku 60 lat byłby dla kobiet bardzo niekorzystny jeżeli chodzi o wysokość świadczeń: kilka lat krótszy okres odkładania składek i dużo dłuższy dokonywania wypłat.

W systemie o zdefiniowanej składce musi obowiązywać ten sam wiek emerytalny dla obu płci.

A więc jaki powinien być? Twórcy reformy z 1999 roku, postulowali wyrównanie wieku na poziomie 62 lat.

W mojej opinii aby zmiana przepisów miała najmniejsze skutki dla przyszłych finansów państwa należałoby wprowadzić  elastyczny wiek emerytalny, lub w ogóle go znieść.

Prawo do przejścia na emeryturę powinno być uzależnione od wartości środków zapisanych na kontach emerytalnych w ZUS. Jeżeli ich bieżąca wartość (suma składek powiększona o waloryzację) po przeliczeniu na miesięczne świadczenie dawałaby świadczenie wyższe od emerytury minimalnej, to automatycznie dana osoba nabierałaby prawa do wypłaty świadczenia przez ZUS.

To rozwiązanie byłoby bardzo bezpieczne dla finansów państwa, a jednocześnie bardzo "obywatelskie". 

Co więcej,  ono prawdopodobnie nie wpłynie znacząco na efektywne obniżenie wieku emerytalnego w stosunku do obowiązującego wieku 67 lat. Dlaczego?

Bo system o zdefiniowanej składce bardzo silnie motywuje do dłuższej pracy. Każdy kolejny rok opłacania składek daje przyszłemu emerytowi podwójną premię: zwiększa kwotę braną do wyliczania świadczenia a także zmniejsza liczbę miesięcznych wypłat, na które ta kwota zostaje przeliczona (na skutek spadku tzw. średniego trwania życia).

W efekcie premia za każdy kolejny rok pracy to, według różnych szacunków, o 7-8% wyższa emerytura.

Trudno jest mi sobie wyobrazić sytuację, aby większość Polaków w przyszłości przechodziła na emeryturę w momencie, gdy "uzbiera" kwotę dającą prawo do świadczenia na poziomie  nie wyższym niż 25% bieżących zarobków. W mojej opinii skorzystają z takiej opcji tylko te osoby, które będą miały ku temu bardzo poważny powód - na przykład pogarszający się stan zdrowia.

Dodajmy do tego jeszcze jedną korzyść z takiego rozwiązania, tym razem właśnie dla wydatków państwa. Aktualnie prawie co czwarty Polak traci zdolność do wykonywania pracy przed osiągnięciem 65 roku życia.  Podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat skutkuje tym, że liczba osób pobierających świadczenia rentowe będzie jeszcze wyższa.

Jeżeli więc w okresie kilkudziesięciu lat nie ulegnie poprawie stan zdrowia Polaków, nie zmieni się ich tryb życia, to wydłużenie wieku emerytalnego  spowoduje znaczący wzrost liczby rencistów w Polsce. 

Według raportu „Długookresowa ocena stabilności polskiego systemu rentowego oraz jego możliwej reformy" przygotowanego w ramach programu EY Sprawne Państwo w 2020 roku średnie świadczenie rentowe w stosunku do średniej emerytury będzie wyższe aż o 11 punktów procentowych.   

Jeżeli więc liczba osób uzyskujących świadczenia rentowe między 65 a 67 rokiem życia będzie wysoka,  to skutki wydłużenia wieku mogą być wręcz niekorzystne dla budżetu państwa.

Wzrost kosztów będzie pochodną nie tylko ewentualnej różnicy 11 punktów procentowych między rentą a emeryturą.  Renta jest wypłacana z innego funduszu - z funduszu rentowego i tym samym jej wypłata nie będzie uszczuplała kwot zapisanych w I filarze i na dodatkowym subkoncie ZUS - z których wypłacana jest emerytura.

Tym samym uzyskanie uprawnień emerytalnych przez wcześniejszego rencistę, będzie podwójnie korzystne dla przyszłego beneficjenta w stosunku do sytuacji, gdyby pracował do 67 roku życia (bardziej kosztowne dla budżetu państwa) - nie tylko dlatego, że będzie otrzymywał do 67 roku życia wyższe świadczenie (w postaci renty zamiast emerytury), ale także dlatego, że wypłata świadczenia rentowego nie będzie uszczuplała kapitału branego pod uwagę do wyliczenia emerytury, gdy już nabierze do niej uprawnień.

Natomiast gdyby zniesiono wiek emerytalny to osoba, która nie mogłaby dalej wykonywać pracy na przykład w wieku 63 lat a miała już kapitał pozwalający mu na otrzymywanie emerytury minimalnej,  zamiast na rentę przechodziłaby na emeryturę.

A co osobami, które nie "uzbierają" nawet na minimalną emeryturę?

Prawo do emerytury uzyskiwałoby się po spełnieniu jednego z dwóch warunków: albo przepracowania 40 lat, albo ukończenia 67 lat.

Takie rozwiązanie z jednej strony byłoby najkorzystniejsze dla przyszłych beneficjentów, a jednocześnie bezpieczne dla przyszłych wydatków państwa.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.