Jeszcze raz o podatku od aktywów

22.10.2015
Jeszcze raz o podatku od aktywów

 

W przedostatniej notce wyraziłem swoje wątpliwości dotyczące ewentualnego opodatkowania aktywów funduszy inwestycyjnych. Wskazałem na to, że w przypadku opodatkowania tych instytucji podatek obciążałby de facto uczestników, a nie instytucję finansową – towarzystwo funduszy inwestycyjnych. Fundusz inwestycyjny posiada osobowość prawną i poprzez posiadanie w nim udziałów (jednostek uczestnictwa funduszu otwartego lub certyfikatów inwestycyjnych funduszu zamkniętego) właścicielami jego aktywów są uczestnicy funduszu.

W tej notce chciałbym wskazać na kolejny czynnik, który moim zdaniem przemawia za tym, że przy ewentualnym wprowadzeniu podatku od aktywów instytucji finansowych, nie powinien obejmować on aktywów funduszy inwestycyjnych a jedynie aktywa TFI.

Chodzi o wysokość opłat. Wiemy, że w przypadku funduszy inwestycyjnych główną opłatą, którą obciążane są osoby inwestujące swoje oszczędności, jest opłata za zarządzanie. Jest ona liczona w każdym roku jako określony procent średniej wartości aktywów danego funduszu. Co więcej, jest ona bardzo zróżnicowana w zależności od rodzaju funduszy, a także sposobu uczestnictwa w funduszu. Najniższe opłaty występują w funduszach pieniężnych i gotówkowych i wynoszą około 1-1,5 proc. rocznie, a najwyższe w funduszach akcji – sięgając nawet 4 proc. Gdyby więc wprowadzono podatek od aktywów w wysokości 0,3-0,4 proc. w skali roku, to byłby to niewspółmiernie wysoki dodatkowy koszt dla uczestników (jeżeli zostałby zaliczony do kosztów nielimitowanych) lub dla TFI, gdyby miało zdecydować się na proporcjonalne obniżenie pobieranej opłaty za zarządzanie. Warto też pamiętać, że z tzw. opłaty za zarządzanie zazwyczaj mniej niż połowa stanowi właściwe wynagrodzenie za usługę zarządzania aktywami funduszu. Innymi słowy, wprowadzenie podatku od aktywów w wysokości 0,3-04 proc. aktywów najbezpieczniejszych funduszy –gotówkowych lub pieniężnych – byłoby zabójcze albo dla uczestników, obniżając odpowiednio rentowności tychże funduszy, albo dla towarzystw funduszy inwestycyjnych specjalizujących się w zarządzaniu tego typu funduszami.

Warto też uzmysłowić sobie, że ewentualne opodatkowanie aktywów banków w podobnej wysokości byłoby dla tychże o wiele mniej bolesne niż dla towarzystw funduszy inwestycyjnych. Dlaczego? Ponieważ banki zarabiają na zupełnie innej zasadzie niż TFI. Bank nie pełni funkcji instytucji zarządzającej pieniędzmi, a jedynie handluje środkami pieniężnymi: kupuje możliwie jak najtaniej od osób, podmiotów posiadających wolne środki, oferując im depozyty i konta oszczędnościowe i sprzedaje później po znacznie wyższych cenach w formie pożyczek i kredytów. Gdy porównamy średnią wysokość oprocentowania depozytów/kont – cenę kupna, ze średnim oprocentowaniem kredytów i pożyczek – średnią cenę, po jakiej bank sprzedaje pieniądz (różnica wynosi dużo więcej niż 4 punkty procentowe, co odpowiadałoby najwyższej pobieranej przez TFI opłacie za zarządzanie), to okazuje się, że ewentualny podatek od aktywów byłby relatywnie o wiele mniej bolesny dla banków (osób oszczędzających w bankach) w porównaniu do TFI (uczestników funduszy).




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.