Już ponad 6 lat czekam na odrobienie straty!

08.10.2013
Już ponad 6 lat czekam na odrobienie straty!

 

W jakich momentach fundusze akcji cieszą się największym powodzeniem? Oczywiście w tych najgorszych z możliwych do zainwestowania, czyli na szczycie notowań.  Dlaczego? Ponieważ wówczas panuje euforia na rynku, która udziela się niemal wszystkim, także największym profesjonalistom i najlepszym analitykom giełdowym. Nie odczuwamy wówczas strachu, bo wszyscy są pewni dalszych wzrostów. A tu … bęc i zaczyna się bessa.
Ostatni raz z tego typu zjawiskiem mieliśmy do czynienia ponad 6 lat temu, w połowie 2007 roku. W szczytowym momencie, w sierpniu 2007 roku, indeks WIG 20 odzwierciedlający notowania dwudziestu największych i najbardziej płynnych spółek na Warszawskiej Giełdzie, miał wartość bliską 4000 pkt. Teraz mamy 2400 pkt. - zaledwie.
W efekcie wielu inwestorów, uczestników funduszy akcji do dzisiaj ma spore straty i zadaje sobie pytanie: Kiedy wreszcie wyjdę chociaż na swoje?
Najprostsza odpowiedź brzmi: wtedy gdy wycena akcji na giełdzie, wycena jednostek uczestnictwa funduszu akcji, które posiadasz na swoim rejestrze, powróci do poziomów po jakich dokonałeś inwestycji. Zapewne dopowiesz, że nie o taką odpowiedź ci chodzi, ponieważ ciebie interesuje to kiedy akcje powrócą do tych właśnie poziomów.
Jedyna odpowiedzialna odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi: Nie wiadomo.  Być może będziesz musiał na to poczekać kolejnych 6 lat, a może już za 6 miesięcy rynek dojdzie do tych poziomów.

Czy w związku z tym jedyne co ci pozostaje to uzbroić się w cierpliwość i biernie czekać na rozwój wydarzeń? To tylko jedna z możliwych decyzji.  Aby się przekonać czy nie jedyna, musisz sobie odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie: Czy bez względu na okoliczności z inwestycji wycofasz się dopiero, gdy jednostki funduszu akcji powrócą do wycen z roku 2007? Jeżeli twoja odpowiedź brzmi: Tak, to rozważ też zupełnie inną strategię.
Przyjmijmy trzy warianty rozwoju sytuacji: akcje powrócą do swoich wycen z 2007 roku już za 6 miesięcy, za trzy lata lub dopiero za sześć lat. Zapewne tak jak większość, w podobnych sytuacjach, gdy  będziesz mógł „wyjść na zero” – jednostka funduszu akcji powróci do wycen z 2007 roku – od razu wycofasz się z inwestycji z wielkim uczuciem ulgi. Problem polega na tym, że tych kilka lat cierpliwego oczekiwania i stresów, zaburzy twoją racjonalną ocenę podjętej decyzji, bo przecież osiągniesz wynik zero po 7 latach (za 6 miesięcy wyceny z 2007), po 10 latach lub może nawet dopiero po 12-13 latach. Biorąc pod uwagę inflację – utratę siły nabywczej, a tym bardziej utracone zyski z innych form lokat (np. depozytów bankowych, funduszy pieniężnych, funduszy obligacji) – poniesiesz realnie lub relatywnie bardzo dużą stratę.
Chociaż zapewne twoja opinia o wybranym fundusz jest negatywna, bo raczej nie może być inna, to spróbuj spojrzeć na swoją sytuację z nieco innej strony. Skoro zakładasz, że nie wycofasz się z funduszu akcji przed powrotem jednostek tego funduszu do wycen z roku 2007 – wtedy gdy dokonywałeś inwestycji, to spróbuj na tym odrobieniu strat również zarobić.
Przyjmijmy, że jednostki twojego funduszu są wyceniane o 30% niżej niż w momencie dokonania przez ciebie inwestycji. Jeżeli w 2007 roku dokonałeś na przykład wpłaty 20 tysięcy złotych to posiadane przez ciebie jednostki są dzisiaj wyceniane na 14 tysięcy złotych. Gdybyś więc teraz zdecydował się na dopłatę 14 tysięcy, to podwoisz liczbę posiadanych jednostek. Wiem, że tak duża dopłata nie wchodzi w grę. Ale może 7 tysięcy dopłaty?  Dzięki temu zwiększysz stan posiadania jednostek o 50%.
Jaki to ma sens? To byłby wyraz twojej żelaznej konsekwencji w dążeniu do odrobienia straty a przede wszystkim przejęcia kontroli nad inwestycją.
Masz bowiem dwa wyjścia: albo kontynuujesz dotychczasową strategię, czyli cierpliwie czekasz do momentu, gdy wycena jednostki powróci do wartości po jakich dokonałeś zakupu, albo przejmujesz kontrolę nad odrabianiem strat, czyli dopłacasz dodatkowe środki do funduszu akcji, w tym celu aby wcześniej odrobić straty. Bo przecież na tym najbardziej ci zależy: jak najszybciej wyjść na swoje.
W pierwszym przypadku - gdy jedynie biernie czekasz – nie masz żadnego pola manewru, pozostaje ci jedynie obserwować przebieg wypadków. W tym drugim będziesz miał aż trzy warianty do wyboru. W pierwszym czekasz aż wyjdziesz na swoje z całej inwestycji: tej dokonanej 6 lat temu oraz dzisiejszej. Ponieważ dzięki dzisiejszej dopłacie – przy wycenie o 30% niższej niż w 2007 – odpowiednio spadnie średnia cena zakupu jednostek (w zależności od tego jak duża będzie dzisiejsza dopłata) odrobisz straty znacznie wcześniej niż w pierwszym przypadku. W drugim wariancie możesz poczekać do momentu osiągnięcia wycen z 2007 roku i dopiero wówczas wycofać się z inwestycji. Na tej pierwszej inwestycji wyjdziesz na zero, ale na tej dzisiejszej zarobisz ponad 40%.  W trzecim wariancie, po dojściu do wycen z 2007 roku możesz wycofać te jednostki, które nabyłeś w 2007 roku – zamknąć inwestycję z wynikiem zero i kontynuować tę, którą dokonałbyś dzisiaj.
A co jeżeli akcje znowu zaczną spadać? Możesz się zabezpieczyć na taką ewentualność, podejmując decyzję o dokupieniu jednostek w ratach, pod warunkiem, że dopłaty dokonasz tylko w momencie, gdy akcje spadną poniżej dzisiejszego poziomu. Czyli możesz dopłacić teraz 7 tysięcy złotych i kolejne siedem tysięcy w kilku ratach, na przykład siedmiu po tysiąc złotych, dokonując dopłat tylko w warunkach coraz niższych wycen.
Przykładowo, jeżeli za miesiąc jednostka twojego funduszu akcji spadnie o 2-3% to dopłacisz pierwszą ratę. Jeżeli o kolejne 2-3%, to dopłacasz kolejny tysiąc. Jeżeli okaże się, że ta druga dopłata została dokonana  po najniższej wycenie – akcje od tego poziomu trwale odbiją - to nie dopłacisz kolejnych rat i jeszcze szybciej zaczniesz odrabiać straty.
Oczywiście taka strategia wymaga wielkiej determinacji. Ale skoro dotychczas nie wycofałeś się z inwestycji dokonanej 6 lat temu, bo postanowiłeś odrobić straty, to jestem pewien, że spełniasz ten podstawowy warunek zastosowania proponowanej strategii przyspieszonego odrabiania strat, a być może wyjścia z inwestycji ze sporym zyskiem.   
A co jeżeli od jutra zacznie się kolejna bessa? To niczego nie zmienia, bo dopłacając teraz środki przyspieszasz moment odrobienia straty.
Przecież akcje kiedyś powrócą do poziomów z 2007 roku.

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).