Największe banki centralne wciąż „gołębie”. Co to oznacza?

28.11.2013
Największe banki centralne wciąż „gołębie”. Co to oznacza?

 

W pierwszych dniach listopada Europejski Bank Centralny (EBC) obniżył stopy procentowe do najniższego poziomu w historii: 0,25%. Zaskoczyło to inwestorów, którzy takiego ruchu oczekiwali nie wcześniej niż na grudniowym posiedzeniu. Jednak decyzja banku nie dziwi w kontekście wciąż nie najlepszej sytuacji gospodarki w strefie euro.

Ostatnie odczyty wskaźników PMI dla sektora przemysłowego państw należących do unii walutowej (indeksy te prognozują kierunek i dynamikę koniunktury gospodarczej) utrzymują się na poziomie ponad 51 pkt, co wskazuje na delikatne ożywienie. Jednocześnie poziom PKB w strefie euro pozostaje niski.

Rynki czekają na Fed

Oczy wszystkich inwestorów są jednak zwrócone przede wszystkim na amerykański bank centralny (Fed), gdzie z początkiem nowego roku na fotelu szefa zasiądzie Janet Yellen. Kluczowe pytanie brzmi: „Czy pod nowym kierownictwem dojdzie do zacieśnienia polityki monetarnej i do ograniczenia skali dodruku dolarów, który trwa obecnie pod nazwą QE3?”.

Zdaniem Union Investment TFI będzie się to działo stopniowo, bo choć kondycja amerykańskiej gospodarki z miesiąca na miesiąc ulega poprawie i prezentuje się lepiej niż europejska, to napływające dane makroekonomiczne okazują się niejednoznaczne. Zarządzający spodziewają się również zmiany narzędzi stosowanych przez Fed. Nawet jeśli ograniczenie QE3 nastąpi już w grudniu tego roku, to bank centralny USA najprawdopodobniej podejmie inne działania, by w dalszym ciągu wspierać gospodarkę.

Jakie są perspektywy dla akcji?

Co ważne dla osób inwestujących w fundusze akcji, w działaniach największych banków centralnych widać determinację, by kontynuować politykę zwiększania płynności do momentu uzyskania przekonania, że wzrost gospodarczy jest niezagrożony. I choć najbliższe decyzje Fed stanowią jeszcze zagadkę dla rynku, wprowadzając element niepewności, to Europejski Bank Centralny oraz m.in. Bank Japonii wysłały rynkom akcji jasny pozytywny sygnał. Jeżeli dodamy do tego sytuację na rynku depozytów bankowych i obligacji, to wiele wskazuje na to, że czas akcji jeszcze się nie skończył.

 

Dariusz Lasek, Dyrektor Inwestycyjny ds. Papierów Dłużnych

Dotychczasowe wysiłki polityków i banków centralnych nie przyniosły oczekiwanych rezultatów – sytuacja gospodarcza w strefie euro wciąż nie jest zadowalająca. Co ciekawe, pomimo dodruku pieniądza na dużą – globalnie – skalę, nie obserwujemy presji inflacyjnej, a złoto staniało od początku 2013 r. o ponad 20%. Niski poziom wzrostu gospodarczego oraz inflacji, w zestawieniu z dużym długiem publicznym krajów członkowskich, rodzi obawy, że Europa stanie się drugą Japonią, tzn. że wpadnie w deflację i przez najbliższe lata nie odnotuje wzrostu PKB.

By zminimalizować to ryzyko, Europejski Bank Centralny, wykorzystując kurczący się wachlarz możliwości, obniżył stopy procentowe. Kontynuacja polityki taniego pieniądza powinna wspierać akcję kredytową banków, a co za tym idzie – także ożywienie gospodarcze w strefie euro. Jednak większe konsekwencje może mieć kolejna tura LTRO, czyli operacja udzielania przez EBC europejskim bankom komercyjnym nisko oprocentowanych 2-letnich pożyczek. Modelowo powinno to ułatwiać osobom prywatnym i firmom dostęp do kredytów, a w rezultacie pobudzać prywatną konsumpcję i inwestycje w sektorze przedsiębiorstw (rozwój działalności, tworzenie miejsc pracy itd.).

Sytuacja Polski maluje się w nieco jaśniejszych barwach. Rośnie produkcja przemysłowa i konsumpcja prywatna (główny składnik PKB). To pozwala przypuszczać, że nawet jeśli Amerykanie będą ograniczali program skupu aktywów – co może wywołać czasowe perturbacje – w dalszym ciągu najbardziej perspektywiczną klasą aktywów na polskim rynku pozostaną akcje spółek giełdowych. Z kolei uwzględniając fundusze bezpieczne, można zauważyć, że obecnie otoczenie sprzyja przede wszystkim rozwiązaniom pieniężnym inwestującym na rynku papierów skarbowych i korporacyjnych.