Nie takie złe dane

31.08.2012
Nie takie złe dane

 

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że według wstępnych szacunków GUS, wzrost naszej gospodarki w II kwartale bieżącego roku wyniósł jedynie 2,4 proc (analitycy spodziewali się wzrostu na poziomie 2,9%).
Czy spadek dynamiki wzrostu PKB musi przełożyć się na podobny spadek cen akcji na giełdzie? Niekoniecznie. Już niemal od 3 lat Polska pozostaje zieloną wyspą – nasza gospodarka, jako jedna z nielicznych, nie doznała recesji. Jednak nie widać tego w wycenach polskich spółek, na przykład w porównaniu do wycen spółek za oceanem lub bliżej nas – w Niemczech i w Wielkiej Brytanii (bliskich pokonania szczytu z roku 2007).

W Stanach Zjednoczonych wręcz obowiązuje zasada: im gorzej w gospodarce tym lepiej dla wycen akcji – ponieważ każde spowolnienie, pogorszenie wskaźników jest zapowiedzią kolejnych działań FED-u zmierzających do pobudzenia gospodarki.
Być może wreszcie nasze akcje skorzystają na spowolnieniu wzrostu gospodarczego. Wielu ekonomistów skrytykowało ostatnią podwyżkę stóp procentowych windującą poziom stóp NBP do wyjątkowo wysokiego poziomu 4,75% - oczywiście w porównaniu do stóp EBC (0,75%), nie wspominając o stopach FED-u (0,25%) czy Banku centralnego w Anglii (0,50%).
Czy na najbliższym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (4-5 września br.) dojdzie do obniżki stóp? Jest to bardzo prawdopodobne. Skutkiem tego będzie nie tylko ulżenie polskim przedsiębiorstwom w kosztach obsługi zadłużenia ale przede wszystkim obniżka oprocentowania lokat i depozytów bankowych.
Coraz niższe oprocentowanie depozytów może doprowadzić do tego co obserwujemy od dłuższego czasu właśnie w takich krajach jak USA, Wielka Brytania czy Niemcy: ujemnych, w wartościach realnych, dochodów z lokat bankowych i obligacji skarbowych. Jeżeli w Polsce dochody z depozytów bankowych spadną do poziomu około 4% rocznie lub nawet poniżej, można spodziewać się coraz większej skłonności do poszukiwania alternatywnych rozwiązań – potencjalnie bardziej rentownych.
Czy oszczędzający rzucą się od razu na rynek akcji lub przeniosą się w całości do funduszy akcji? Taka sytuacja może wystąpić dopiero po przebiciu ostatniego szczytu giełdowego z 2007 roku, a więc wówczas, gdy na rynku znowu zapanuje euforia (do którego brakuje jeszcze około 60%).
Kiedy do tego dojdzie? Oczywiście nie wiadomo, czy za rok, czy może za pięć lat a może jeszcze później. Warto jednak dokonać prostej kalkulacji – nawet gdyby doszło do tego za pięć lat, co nie wydaje się nazbyt hurraoptymistycznym założeniem, to osoby inwestujące w fundusze akcji na szczycie hossy w 2007 roku odrobią straty - dopiero po 10 latach! Natomiast osoby dokonujące inwestycji dzisiaj, osiągną stopy zwrotu w najbliższych pięciu latach na poziomie około 10% rocznie.
A gdyby doszło do tego wcześniej? Warto zadać już dzisiaj sobie powyższe pytania i określić zakres ryzyka jakie jesteśmy gotowi przyjąć.

 

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).