Płynność najważniejsza, a jednak...

27.04.2016
Płynność najważniejsza, a jednak...

 

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami wynika, że w I kwartale nastawienie Polaków do inwestowania jest bardzo ostrożne, ale uległo lekkiej poprawie. O ile Indeks Optymizmu Inwestycyjnego w styczniu wyniósł minus 9, o tyle w marcu wzrósł do poziomu minus 4.

O wiele ciekawsze są odpowiedzi respondentów na pytanie, w co najchętniej zainwestowaliby wolne środki, gdyby je posiadali. Aż 51% wskazało na nieruchomości (w styczniu 47%), a na drugim miejscu znalazły się kruszce (28% teraz wobec 12% w styczniu). Ostatnie miejsce na podium przypadło walutom – 14% w marcu, w porównaniu z 18% w styczniu.

A jakie jest nasze zdanie na temat kont emerytalnych IKZE i IKE? Jedynie 4% wskazało na nie jako wybór sposobu zainwestowania wolnych środków i był to gorszy wynik niż w styczniu, gdy wskazało na nie 6% respondentów.

Jakie czynniki zachęcają nas najbardziej do inwestowania środków? Poza posiadaniem wolnej gotówki, wymieniamy szybki dostęp do pieniędzy – aż 18% wskazało na tę cechę.

Co mnie uderza w tych wynikach?

Od wielu lat powtarza się przywiązanie Polaków do inwestowania w nieruchomości. Niewiele zmienił kryzys związany z inwestowaniem w nieruchomości na kredyt brany we frankach. Część osób, które decydowały się na taki zakup na samym szczycie „hossy”, czyli w latach 2007-2008, do dzisiaj jest „przywiązana” do takich inwestycji. Znam osobę, która zainwestowała w dwa mieszkania, których cena metra kwadratowego przekraczała 6000 zł (dzisiaj w tej okolicy wynosi mniej niż 5000 zł), biorąc na ten cel kredyt we frankach, gdy kurs wynosił 2,1 złotego. Gdy się ostatnio spotkaliśmy, osoba ta powiedziała mi, że pogodziła się z myślą, iż te inwestycje będą spłacali jej spadkobiercy.

Nigdy nie zrozumiem tej naszej fascynacji nieruchomościami, tym, że są one przecież realne, a nie wirtualne. Gdy inwestuję pieniądze na giełdzie lub w funduszach akcji, to owszem, mogę ponieść stratę i wszyscy mamy tego świadomość. Jednak szczególnie fundusze mają tę zaletę, że jak podejmę złą decyzję w złym momencie, czyli zainwestuję na samym szczycie hossy, to zawsze mogę „wyzwolić się” z takiej nieudanej inwestycji, składając zlecenie odkupienia jednostek.

Fundusze jako inwestycja mają tę niezwykle ważną cechę, jaką jest płynność, możliwość niemal natychmiastowego spieniężenia. I naprawdę cenimy je za to, co pokazują najnowsze badania.

A nieruchomości? Jeśli podejmiemy złą decyzję, to katastrofa – nikt nie będzie chciał od nas jej odkupić, bo to jest rodzaj inwestycji najmniej płynny.

Na koniec jeszcze jedna dygresja dotycząca wyników badań. Najmniej chętnie wybieralibyśmy IKZE i IKE. Zapewne większość z nas wyobraża sobie, że to są inwestycje tak mało płynne jak nieruchomości. A to całkowicie błędne wyobrażenie – one są niemal tak płynne jak jednostki uczestnictwa funduszu inwestycyjnego nabywanego bez „opakowania” IKZE i IKE.

Ale większość z nas o tym nie wie. A szkoda.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.