Polacy wolą pracować dłużej. A będę woleli jeszcze bardziej

01.10.2015
Polacy wolą pracować dłużej. A będę woleli jeszcze bardziej

 

Wiadomości TVP przeprowadziły w dniach 23-24 września sondaż telefoniczny mający zbadać, czy Polacy byliby skłonni pracować dłużej w zamian za wyższe emerytury, czy też przechodziliby na nie w dniu uzyskania uprawnień emerytalnych. Okazuje się, że większość z badanych woli dłużej pracować, by dostawać potem więcej. 45 procent Polaków zdecydowałoby się na dłuższą pracę. Z kolei tych, którzy przeszliby na emeryturę wcześniej, pomimo mniejszych świadczeń, jest 38 procent. 17 procent badanych nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy woli wyższe świadczenia, czy krótszą pracę.

Bardzo się cieszę z ponownej dyskusji na temat wieku emerytalnego. Dlaczego? Ponieważ gdy wprowadzano dwa lata temu zmiany podnoszące stopniowo wiek emerytalny do 67 lat, nie było czasu na merytoryczną dyskusję. Udowadniano, że zmiany są konieczne, bo w przeciwnym razie system emerytalny zbankrutuje – straszono nas ogromnymi podwyżkami podatków. Teraz okazuje się, że nie tyle chodzi o bankructwo systemu emerytalnego, ale o wysokość świadczeń emerytalnych – które przy zachowaniu niższych progów uzyskania uprawnień emerytalnych będą katastrofalnie niskie.

Czy w związku z tym jestem zwolennikiem powrotu do zróżnicowania wieku emerytalnego dla kobiet (60 lat) i dla mężczyzn (65 lat)? Absolutnie nie. W systemie, jaki obowiązuje w Polsce od 1999 roku, gdy wysokość emerytury zależy wprost od odłożonej (zapisanej na kontach emerytalnych) kwoty i od średniego trwania życia po uzyskaniu uprawnień, wiek emerytalny musi być taki sam dla obu płci, przede wszystkim w interesie kobiet.

Jednak byłem i jestem przeciwnikiem tak drastycznego podnoszenia wieku emerytalnego – aż do 67 lat. Powoływanie się na przykłady innych krajów, przede wszystkich Europy Zachodniej i to nie wszystkich (we Francji nadal obowiązuje wiek 62 lata), w moim przekonaniu nie ma uzasadnienia i to aż z dwóch powodów.

Po pierwsze, średnia życia w Polsce jest wciąż niska. Aktualnie wynosi 73,8 lat dla mężczyzn i 81,6 lat dla kobiet. Mężczyźni w Polsce żyją przeciętnie o ponad 7 lat krócej niż Szwajcarzy i Irlandczycy, a kobiety o 3-4 lata krócej niż długowieczne Hiszpanki, Francuzki, Włoszki i Szwajcarki. Tak więc dzisiaj Polak, przechodząc na emeryturę w wieku 65 lat, pobiera krócej świadczenia emerytalne, niż Szwajcar czy Irlandczyk przechodzący na emeryturę w wieku 70 lat. Chociaż Polacy nadrabiają zaległości w stosunku do krajów starej Unii, to jednak wątpię, aby kiedykolwiek średnie życia się zrównały.

Drugi powód jest jeszcze ważniejszy. Niemal we wszystkich krajach starej Unii (z wyjątkiem Włoch i Szwecji) w I filarze obowiązuje system o zdefiniowanym świadczeniu, a więc taki, w którym wysokość świadczenia gwarantowanego przez państwo nie zależy od średniej długości życia na emeryturze. W związku z tym, wydłużanie się tej średniej – w systemie o zdefiniowanym świadczeniu – obciąża w całości budżet danego kraju. Dlatego konieczne jest skracanie okresu zobowiązań systemu emerytalnego wobec beneficjentów właśnie poprzez podnoszenie wieku emerytalnego.

W Polsce, jak już wspomniałem, obowiązuje zupełnie inny system – o zdefiniowanej składce. W tym systemie dłuższe średnie trwanie życia w minimalnym stopniu obciąża system (wcześniej pojawia się zobowiązanie), ale dodatkowy koszt dla systemu niemal w całości jest amortyzowany przez obniżkę świadczeń. Jeżeli zwiększa się średnie trwanie życia (liczone dla obu płci), to wielkość zobowiązania w systemie o zdefiniowanej składce (ZUS) wobec świadczeniobiorcy pozostaje niezmienna – jest nią bowiem bieżąca (zwaloryzowana) suma wpłat dokonanych na konto i subkonto w ZUS; za dłuższe trwanie życia w całości płaci emeryt, ponieważ zwaloryzowana kwota zostaje podzielona na odpowiednio wyższą liczbę miesięcznych rat.

Warto też w tym miejscu przypomnieć postulaty, jakie wyrazili twórcy systemu wprowadzonego w 1999 roku. Oczywiście wskazali na potrzebę zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, ale proponowali zrównanie na poziomie 62 lat.

Według mnie optymalnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie wieku na poziomie 64-65 lat, z zachowaniem prawa do dłuższej pracy, która w systemie o zdefiniowanej składce daje bardzo wysokie premie.

Jestem pewien, że gdyby podobne badanie jak teraz, Wiadomości TVP przeprowadziły za 20 lat, to zwolenników dłuższej pracy w zamian za wyższe świadczenie byłoby ponad 90%.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.