Problem imigrantów? Jaki problem!

31.08.2015
Problem imigrantów? Jaki problem!

 

Polska zgodziła się na przyjęcie 2 tysięcy uchodźców z Syrii. Dlaczego tak mało? Bo opinia publiczna jest niechętna przyjmowaniu obcokrajowców.

Jest to jednak bardzo krótkowzroczna postawa naszego rządu. W tej specyficznej sytuacji, czyli obserwowanej poprawy na rynku pracy, który w coraz większym stopniu jest rynkiem pracownika, co widać najlepiej w wysokiej dynamice wzrostu wynagrodzeń, a przede wszystkim katastrofalnych prognoz demograficznych, powinniśmy otworzyć się jak najszerzej na imigrantów, a nie odwrotnie.

Największym długoterminowym zagrożeniem dla przyszłej sytuacji gospodarczej Polski, a także dla wysokości świadczeń emerytalnych, jest spadek liczby ludności. Przypomnę, że według szacunków Population Reference Bureau do 2050 roku ludność Polski skurczy się do 34 mln, z 38,5 mln obecnie. To pochodna bardzo niskiego wskaźnika dzietności na poziomie 1,3 (liczba rodzących się dzieci w stosunku do liczby kobiet w wieku rozrodczym).

Oczywiście rząd, zdając sobie sprawę z przyszłych zagrożeń, stara się poprawić tę sytuację, oferując wydłużony urlop macierzyński, zachęty finansowe dla rodzin wielodzietnych, a także zachęty skierowane do Polaków będących na emigracji, mające skłonić ich do powrotu. Jednak skuteczność tych programów jest ograniczona, a na pewno nie na miarę czekających nas zagrożeń.

Tak więc wydaje się, że jedynym skutecznym rozwiązaniem tego problemu jest otwarcie się na obcokrajowców zainteresowanych osiedleniem się w naszym kraju.

Warto wiedzieć, że kilka milionów imigrantów, którzy znaleźliby w Polsce pracę, poprawi nie tylko stan finansów publicznych w sferze ubezpieczeń społecznych, ale także spowoduje wzrost stopy waloryzacji zapisanych składek w I filarze, ponieważ jest ona zależna od bieżącej kwoty składek wpłacanych do ZUS w I filarze. Im szybciej te kilka milionów obcokrajowców zacznie płacić składki od swoich wynagrodzeń za pracę wykonywaną w naszym kraju, tym większy będzie wpływ na wysokość naszych emerytur. Tak samo powinno zwiększyć się tempo waloryzacji na subkoncie w ZUS, ale w sposób pośredni, ponieważ tutaj stopa waloryzacji zależy od wzrostu PKB.

Potrzebna jest więc akcja edukacyjna, która mogłaby być powiązana z planowanym obniżeniem wieku emerytalnego. Trzeba wyjaśnić, że możliwość przejścia na emeryturę w wieku 65, a nie 67 lat będzie miała bardzo duży wpływ na wysokość świadczeń, obniży je nawet o kilkanaście procent, ale skala tej obniżki będzie mogła być zamortyzowana właśnie w postaci programu skierowanego na przyjęcie większej liczby imigrantów.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że na razie nie ma większych szans promowania hasła: „Każdy imigrant w wieku produkcyjnym, który znajdzie w Polsce pracę, zwiększy twoją przyszłą emeryturę”.

Ale w przyszłości? Kto wie.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.