RPP po raz pierwszy martwi się o wzrost gospodarczy

15.10.2014
RPP po raz pierwszy martwi się o wzrost gospodarczy

 

Ubiegłotygodniowa obniżka stóp procentowych, jej skala, zaskoczyła większość analityków. Spadła nie tylko stopa referencyjna: z 2,5 do 2%, ale i lombardowa: z 4 do 3%. Obniżka tej ostatniej przełoży się na zdecydowany spadek maksymalnego oprocentowania kredytów konsumenckich – z 16 do 12%. Na konferencji prasowej RPP pojawiła się informacja, że nie byłoby decyzji o obniżce stóp procentowych, gdyby w perspektywie było odbicie gospodarcze. Czy to oznacza, że RPP zmienia swoją filozofię działania? Już nie martwi się tylko o inflację, ale także o wzrost gospodarczy w Polsce?

Ja się z tego bardzo cieszę i tylko żałuję, że taka zmiana nastąpiła tak późno.

Jakie to będzie miało przełożenie na strukturę oszczędności? Czy środki z lokat bankowych wreszcie popłyną szerokim strumieniem do funduszy?

Szanse na to są bardzo duże. Przede wszystkim jeśli chodzi o fundusze pieniężne i fundusze obligacji. Szczególnie te ostatnie mogą zanotować bardzo duże napływy środków. Chociaż hossa na rynku obligacji miała się skończyć już dwa lata temu – przy poziomie stóp o dwa punkty procentowe wyższym, to jednak deflacja i kulejący wzrost gospodarczy wymusiły kolejne głębokie obniżki stóp procentowych. A to wpłynęło na wzrost wyceny obligacji na giełdzie.

Warto w tym miejscu wyjaśnić, że na wycenę jednostek funduszu obligacji wpływają nie tylko dopisywane odsetki, ale również, szczególnie w okresie dużych zmian stóp procentowych – wycena obligacji na giełdzie. Spadek stóp procentowych powoduje, że obligacje wcześniej wyemitowane – oferujące wyższy kupon dla ich posiadaczy i o stałym oprocentowaniu – obniżają swoją rentowność poprzez wzrost wyceny na rynku wtórnym.

Aktualnie rentowność funduszy obligacji za ostatnie 12 miesięcy znacząco przekracza 5%, co powinno działać mobilizująco dla potencjalnych klientów, czyli posiadaczy depozytów bankowych, którzy po ostatniej obniżce otrzymują jeszcze niższe oprocentowanie, wynoszące średnio 2%.

Oczywiście w pewnym momencie dojdzie do punktu przełamania, czyli do zmiany trendu i podwyżki stóp procentowych. Nie wiadomo jednak, czy nastąpi to za 6, 9, czy może za 12 miesięcy. A może jeszcze później.

Jednakże kilka najbliższych miesięcy może być bardzo tłuste dla funduszy obligacji, tym bardziej że prezes NBP Marek Belka powiedział na konferencji, że jest pole do ewentualnych dalszych obniżek stóp.

A co z funduszami akcji?

Wszystko zależy od głębokości i trwałości spadków na giełdzie w Stanach. Nasza giełda ma sporo do nadrobienia w stosunku do wycen w USA, ale trudno się spodziewać wzrostów, gdy akcje amerykańskich korporacji będą miały coraz niższe wyceny. W takim scenariuszu nadrabianie może co najwyżej przybrać formę mniejszej skali przeceny.

Teoretycznie niższe wyceny powinny skusić do zwiększonych zakupów akcji, jednak, jak to już wielokrotnie wyjaśniałem, zachowanie inwestorów, nawet tych mających duże doświadczenie, jest zupełnie nieracjonalne.

Przypomnijmy, że od kilku miesięcy pojawiały się komentarze, w których mogliśmy przeczytać, że czeka nas korekta na rynku akcji w USA i gdy ona nastąpi, będzie dobry moment do wejścia na rynek akcji. Moment tej korekty się odwlekał i gdy wreszcie przyszła, wystąpiło bardzo częste zjawisko – zmiana opinii dużej części analityków, że to może być nie tylko okresowy spadek, ale nawet zmiana trendu: początek bessy.

I co w takiej sytuacji robi inwestor, który wstrzymywał się z zakupami akcji na okres korekty, być może nawet od kilku lat? Czy realizuje swój plan wejścia na rynek w okresie korekty?

Większość inwestorów rezygnuje. Dlaczego? Bo będą się bali, że to początek bessy. I co robią dalej?
Jeżeli wzrosty powrócą, to w pewnym momencie powiedzą sobie „dość” i zainwestują, gdy rynek będzie wyżej.

A jeżeli spadki będą trwały dalej? Czy skorzystają z coraz niższych wycen? Nie, bo będą się bali coraz bardziej, w miarę jak opinie analityków będą coraz bardziej kasandryczne.

A jakie będą mieli szanse, że wstrzelą się w samo dno bessy? Niemal żadne, bo wówczas prawie nikt nie wierzy we wzrosty. Przypomnijmy sobie dno bessy w 2009 roku.

Czy jest jakaś rada na tę pułapkę emocji?
Tak: rozłożyć wchodzenie na rynek akcji, zakup jednostek funduszy akcji na raty. To najbezpieczniejszy i najpewniejszy sposób na to, że nie zainwestujemy całości środków na szczycie kolejnej hossy, a także na to, że nie stracimy najniższych wycen akcji, które zdarzają się raz na kilka lat.


Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.

Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).