Rynek akcji staje się coraz bardziej "super"

23.09.2011
Rynek akcji staje się coraz bardziej "super"

 

Niemal każda osoba, która omija giełdę szerokim łukiem powtarza, że giełda to kasyno, to domena spekulantów i hazardzistów. Czy tak jest w istocie? Oczywiście to daleko idące uproszczenie.
Jednak z drugiej strony, gdybyśmy chcieli pozostać przy tej analogii, to można powiedzieć, że czasami rynek akcji, inwestowanie na nim, przypomina super-kasyno z niewspółmiernie dużymi szansami na wygraną i to o wiele wyższą od kwoty jaką stawiamy na stole.


Osoba, która idzie do kasyna, bierze udział w zakładach bukmacherskich ryzykuje utratę całości pieniędzy. Gdy zdecyduje się na podwójną wygraną (możliwość „osiągnięcia” stuprocentowej stopy zwrotu) to jej szanse na sukces są nieco niższe niż 50%, przyjmijmy, że 45%. Te pięć procent to wynagrodzenie kasyna. Reguły są jasne i proste. W sumie, hazard w takim wydaniu nie ma najmniejszego sensu, bo gra nie jest warta świeczki - prawdopodobieństwo wygranej jest mniejsze niż przegranej, a strata/zysk są takiej samej wielkości. Co więcej ból porażki (utraty całości pieniędzy) jest zawsze większy niż radość z wygranej (ich podwojenia).

A rynek akcji? Jakiego rodzaju jest to kasyno? To zależy. Czasami przypomina super-kasyno. Przyjrzyjmy się dzisiejszej sytuacji na giełdzie. Wczoraj największe spółki notowane na naszym parkiecie (indeks WIG 20) straciły ponad 7%, a w ostatnich kilku miesiącach straciły ponad 25%. Wiele małych i średnich spółek dotknęła ponad pięćdziesięcioprocentowa przecena, czasami w warunkach, gdy ich zyski są wyższe niż kiedykolwiek w przeszłości.

Czym byłaby inwestycja 10 tysięcy złotych w kilka takich spółek lub w fundusz małych i średnich firm (MIS-ia) dokonana właśnie teraz? Czy można stracić na niej - tak jak w kasynie – całość „zakładu”? Oczywiście, że nie. Jeżeli będziemy mieli we własnym portfelu lub w portfelu MIS-ia spółki pokazujące wysokie bieżące zyski, wyceniane poniżej wartości księgowej – przecenione w ostatnim czasie o 50%, to trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym ich rynkowa wartość miałaby się obniżyć jeszcze o połowę. No dobrze, bądźmy bardzo zachowawczy i pesymistycznie nastawieni – uznajmy, że istnieje 45-procentowe prawdopodobieństwo dalszego spadku takich spółek o kolejne 50%. Porównując taką inwestycję do gry w kasynie, nasze ryzyko będzie o połowę niższe (ryzykujemy utratą połowy środków a nie całości), a prawdopodobieństwo przegranej nieco niższe – 45 a nie 55 procent.

A wygrana? Ile możemy wygrać, gdyby spełnił się scenariusz nieco bardziej prawdopodobny – rychłego wzrostu cen akcji – w warunkach zmiany koniunktury? Cofnijmy się do roku 2009, do dna bessy. Przy zmianie trendu, wiele spółek, właśnie tych najmniejszych, zwiększyło swoją wartość kilka razy. Czyli skala wygranej może być kilka razy większa niż w kasynie. Giełda dzisiaj to super-kasyno!
Oczywiście powstaje pytanie: To dlaczego jest tak mało chętnych do gry w super-kasynie? Dlaczego prawie nikt nie „stawiał zakładów” na rynku akcji na początku 2009 roku? Bo w rzeczywistym kasynie nikt nie ma złudzeń. Wszyscy wiedzą, że prawdopodobieństwo wygranej jest takie a nie inne – wynosi mniej niż 50%.  Oczywiście gracz ulega pewnej iluzji, wierzy w szczęście, w opatrzność, w siebie. Ale granice tej iluzji są ograniczone. A giełda? Czym różni się super-kasyno od zwykłego kasyna? Gracze, a raczej anty-gracze ulegają iluzji, która nazywa się „prognozą”.
W okresie bessy, w miarę pogłębiania się spadków – w czasie gdy rynek akcji staje się kasynem coraz bardziej „super” – prognozy ekonomistów i analityków są coraz bardziej pesymistyczne i coraz bardziej zgodne. Oczywiście skutkiem tego jest całkowicie nieprawdziwe przekonanie, że szanse na wygraną są coraz niższe. A przecież jest zupełnie odwrotnie, bo akcje nie mogą spadać w nieskończoność.  I najczęściej, do trwałego odbicia na rynku akcji dochodzi w sytuacji, gdy zmiana koniunktury wydaje się niemożliwa (!) – gdy niemal wszyscy w to zwątpią (tak jak było to na początku 2009 roku).

Nieprawdopodobna iluzja, której ulegają niemal wszyscy.

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).