Szczypta optymizmu

24.02.2016
Szczypta optymizmu

 

Trwające od 2009 roku wzrosty i aktualne dość głębokie spadki na największych rynkach świata poważnie zachwiały optymizmem inwestorów. Można nawet uznać, że pesymiści są górą.  Warto jednak odnotować, że nic nadzwyczajnego nie stało się na rynkach w ostatnich miesiącach, poza właśnie pogorszeniem się nastrojów.  

Najlepszym tego wyrazem jest głęboki spadek indeksu zaufania konsumentów w USA, który w lutym wyniósł 92,2 pkt (spadek z poziomu 97,8 pkt w styczniu), głównie za sprawą pogorszenia się przewidywań odnośnie koniunktury na rynkach akcji.
Ostatnie dni pokazują jednak, że reakcja inwestorów była przesadzona, szczególnie jeśli chodzi o rodzimy rynek.

Oczywiście dopiero przyszłość pokaże, czy weszliśmy w okres długotrwałych spadków. Jednak warto w tym zalewie dosyć pesymistycznych prognoz wskazać na to, że analitycy są bardzo podzieleni w swoich ocenach dzisiejszej sytuacji.
Na przykład Robert Smith dyrektor inwestycyjny z Baring Asset Management traktuje aktualne spadki na giełdach, szczególnie w Europie jako okazję inwestycyjną. "Inwestorzy mają teraz możliwość zakupu europejskich spółek oraz skorzystania z trwałego wzrostu przy znacznie niższych cenach w porównaniu do okresu  zaledwie kilka tygodni temu.  Jesteśmy szczególnie optymistyczne nastawieni w stosunku do Niemiec. Uważamy, że wzrost gospodarki strefy euro nadal będzie przyspieszać. Wydatki rządowe napędzane przez imigrację to kolejny pozytywny impuls dla gospodarki niemieckiej. " - wyjaśnia Smith , dodając: "Wierzymy, że wzrost w Europie w tym roku będzie większy niż w jakichkolwiek innych częściach świata".  

Według zarządzającego z Baring Asset Management  Niemcy są "perłą w koronie" możliwości inwestycyjnych w 2016 roku. Wskazał na to, że korporacje w Niemczech patrzą bardzo optymistycznie na najbliższe dwanaście miesięcy, przewidując wzrost przychodów za sprawą wzrostu na kluczowych rynkach rozwiniętych, takich jak Europa i USA.

Ciekawą opinię na temat dzisiejszej sytuacji wyraził też Jonathan Wilmot, szef badań makroekonomicznych w Credit Suisse Asset Management w Londynie podczas prezentacji Credit Suisse Global Investment Returns Yearbook. Odniósł ją do przeszłości.

Powiedział, że historie „wielkich kryzysów kapitalizmu” wskazują na to, że realne jest ryzyko popełnienia przez amerykańską Rezerwę Federalną błędu podobnego do tego z roku 1937, a inwestorzy powinni oczekiwać niskich stóp zwrotu z obligacji i akcji przez dekadę lub nawet dłużej.
W swoim wystąpieniu powołał się na wielkie kryzysy kapitalizmu, jakie wystąpiły w przeszłości: w 1890 roku – wywołany kryzysem zadłużenia w krajach latynoamerykańskich oraz Wielką Depresję z 1930 roku.

Według niego trzeci taki kryzys rozpoczął się w 2008 roku wraz z upadkiem Lehman Brothers i późniejszym kryzysem zadłużeniowym państw.

Według Wilmota to, gdzie jesteśmy teraz, jest „dziwnie znajome”. Na przykład niskie rentowności obligacji w głównych krajach rozwiniętych nie powinny być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że historie innych kryzysów pokazują, że nominalne rentowności obligacji spadały w całym późniejszym okresie zdrowienia gospodarki. Dlatego też Wilmot prognozuje, że w okresie następnych 7-10 lat, a może nawet dłużej, inwestorzy mogą oczekiwać zerowych realnych stóp zwrotu z obligacji krajów rozwiniętych i 4-6% z akcji. Dodaje, że mieszany portfel obligacji i akcji przyniesie stopę zwrotu na poziomie 1-3% rocznie, w porównaniu z prawie 10% rocznie w ciągu ostatnich siedmiu lat.

Według niego, pojawia się też pytanie, czy Fed popełni pomyłkę podobną do tej, którą bank centralny popełnił w 1937 roku, kiedy to podniósł stopy procentowe, aby powstrzymać odpływ złota.

„Jeśli zrobimy błąd w stylu tego z roku 1937, to jego konsekwencje mogą być ogromne” – powiedział Wilmot, dodając, że nie spodziewa się „takiego samego obrotu zdarzeń”. Według niego utrzymująca się słabość systemu gospodarczego i finansowego, a także niskie zaufanie inwestorów skłaniają do tego, by wątpić, że grudniowa podwyżka stopy procentowej ogłoszona przez Fed jest początkiem standardowego cyklu podwyższania stóp procentowych.

Ta druga prognoza odnosi się jedynie do rynków rozwiniętych i nie przewiduje jakiegoś wielkiego załamania na rynkach akcji. W takich warunkach, nasza rodzima GPW może być ciekawą alternatywą dla inwestycji na rynkach rozwiniętych, które mogą cierpieć przez całe lata na chorobę niskich rentowności.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.