Szokujące prognozy

19.01.2012
Szokujące prognozy

 

Dlaczego analitycy giełdowi prognozują przyszłe wyceny rynków giełdowych? Z bardzo prozaicznego powodu: bo to część wykonywanej przez nich pracy. Inwestorzy nie chcą mieć pełnej świadomości ponoszonego ryzyka inwestowania na rynku akcji. To wynika z naszych podświadomych potrzeb. W związku z tym poszukujemy iluzji, przekonania, że to ryzyko jest niższe od rzeczywistego. A jedną z takich iluzji jest prognoza uznanego autorytetu.

Gdy na szkoleniach dla sprzedawców produktów inwestycyjnych zadaję pytanie: Jakie są państwa prognozy?, i gdy z ust uczestnika pada określona odpowiedź, to najczęściej przywoływana jest właśnie opinia uznanego analityka.

Analityk tworzy prognozę nadając jej kształt jak najbardziej uzasadnionej, bo za to mu płacą. Sprzedawca produktów inwestycyjnych korzysta z tych prognoz bo jego klienci oczekują a wręcz żądają takich iluzji – w przeciwnym razie nie zainwestowaliby swoich pieniędzy na rynku kapitałowym. I to jest zrozumiałe. Tak być musi, taka jest rzeczywistość.
Ale czy mogą być inne powody stawiania prognoz inwestycyjnych? Owszem i z takim przypadkiem spotkałem się czytając internetowe wydanie Pulsu Biznesu, gdzie na pierwszym miejscu znalazłem notatkę z tytułem: "W 2012 r. WIG20 spadnie poniżej 1000 pkt."

Rzuca się w oczy, prawda? Aktualnie mamy poziom 2200 pkt. a na koniec roku, za niecałe 12 miesięcy ma być o ponad 50% niżej. Robi wrażenie, szczególnie na osobach, które mają akcje i notują głębokie straty. Mogą sobie pomyśleć, że nie ma szans na ich odrobienie, a nawet, że resztki kapitału mogą stopnieć o kolejne kilkadziesiąt procent.
Jeszcze raz podkreślę, jeżeli ktoś musi się bawić w inwestycyjną wróżbę, bo taki jest jego zawód, bo sytuacja, lub klienci tego wymagają, to taka postawa jest usprawiedliwiona, chociaż skutki takich prognoz, ich wpływ na decyzje setek a nawet tysięcy ludzi, może być opłakany.

Prognozowanie tak drastycznych spadków dowodzi kompletnego braku wyobraźni, braku rozumienia tego jakie skutki te słowa - wypowiedziane publicznie i cytowane w mediach - mogą mieć dla bardzo wielu ludzi. „Guru” zapewne będzie chciał zachować dobre samopoczucie, nie będzie widział potencjalnych negatywnych konsekwencji. Przeciwnie, powie sobie: mam czyste sumienie, bo ostrzegam ludzi, wiele osób, przed podejmowaniem pochopnych decyzji inwestycyjnych. Ale od razu rodzi się pytanie: Czy decyzja inwestycyjna podjęta na podstawie takiej prognozy nie będzie właśnie, taką pochopną decyzją?
Przekonanie o własnej misji może wynikać z tego, że ostrzega się szerokie rzesze inwestorów, zwykłych zjadaczy chleba, dobrowolnie, bez żadnego przymusu. Być może jej autor powiedział sobie: Jestem przecież profesorem ekonomii, w dodatku uznanym i szanowanym. Moim obowiązkiem jest podzielić się widzą jaką posiadam.
Szanuję pana profesora Rybińskiego za jego odwagę, na przykład za to, że tak dzielnie i stanowczo walczył o zachowanie poziomu składek do OFE w pełnej wysokości. Jednak nie rozumiem tej ostatniej prognozy, a raczej stylu w jakim została podana. Czytając notatkę w Pulsie Biznesu, odnosi się wrażenie, że tak na pewno się stanie, że rynek akcji na pewno zanurkuje o ponad 50%.
Być może to dziennikarz wybrał te a nie inne fragmenty wypowiedzi profesora Rybińskiego aby uzyskać większy efekt sporządzonej przez siebie notatki.

A co jeżeli ta drastyczna prognoza się nie sprawdzi? Jeżeli WIG 20 na koniec 2012 będzie miał 4000  zamiast 1000 pkt.?

W takiej sytuacji oczywiście kompromitacja profesora Rybińskiego jako prognostyka giełdowego byłaby najmniejszą konsekwencją. Pomyślałbym tylko o tych osobach, które na tej podstawie podjęły zdecydowane decyzje inwestycyjne, kierując się iluzją: przecież tak twierdzi powszechnie uznany autorytet.

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).