"Teraz jest już za późno"

19.01.2017
"Teraz jest już za późno"

 

Dynamiczne wzrosty na giełdzie, jeżeli pojawiają się po długim okresie spadków (tak jak to było w drugim kwartale 2009 roku), czy też po wielu latach wyczerpującej stagnacji (tak jak obecnie), bardzo rzadko skłaniają nas do inwestycji w akcje.  
 
Ja to zjawisko określam "teraz jest już za późno". W okresie ostatnich dwóch miesięcy można było zarobić w funduszach akcji polskich ponad 10%. Osoba, która nie skorzystała z tych wzrostów traktuje to w kategoriach utraconych korzyści, mentalnej straty.  Mówimy sobie: Szkoda, że przegapiłem taką okazję do szybkiego zarobku. I uspakajamy się myślą: Teraz jest jednak za późno. Na pewno, już od jutra, akcje zaczną spadać
 
Jednak rynek może zastawić na nas bardzo niebezpieczną pułapkę.  Bessa kiedyś się kończy, każda. To tylko kwestia czasu, że na polskiej giełdzie zagości hossa. 
 
Gdy tak się stanie, gdyby tak miało się stać teraz, czyli powrót do wycen z roku 2007, to mówiąc sobie: Teraz jest już za późno, ryzykujemy tym, że podejmiemy  decyzję później, być może w najgorszym możliwym momencie, czyli na samym szczycie hossy.
 
Nie można wykluczyć scenariusza, w którym za kilka miesięcy akcje będą wyceniane znacznie wyżej niż teraz.  Dzisiaj ogarnia nas strach przed tym, że ostatnie dwa miesiące wzrostów to jedynie krótkotrwała przerwa w bessie trwającej od 10 lat. I dlatego pozostajemy na niskooprocentowanej lokacie lub w funduszu pieniężnym, chociaż wcale nie jesteśmy zadowoleni z rentowności jaką one nam oferują. 
 
Aby nasza decyzja była wyważona i rozważna powinniśmy na nią spojrzeć także z drugiej strony, scenariusza zupełnie odwrotnego: Owszem, trzymając 100% oszczędności w banku lub w funduszu pieniężnym jestem zabezpieczony przed spadkami na giełdzie, ale w jakim stopniu przed ryzykiem dalszych wzrostów?
 
To pytanie powinien zadać sobie każdy oszczędzający. Bo to drugie ryzyko, wbrew pozorom, jest bardzo niebezpieczne, jego ostateczne konsekwencje mogą doprowadzić nas do bardzo głębokich strat. 
 
Jeżeli nie weźmiesz go pod uwagę, nie zabezpieczysz się przed nim, choćby w niewielkim stopniu, to dalsze wzrosty, które przecież mogą potrwać wiele lat, będą wywierały coraz silniejszą emocjonalną presję na Ciebie. Będą coraz bardziej bolesne, będziesz coraz mocniej żałował(a), że nie uczestniczysz w tych wzrostach, nawet w minimalnym stopniu, bo...
 
... 100% oszczędności będziesz posiadał(a) na niskooprocentowanych lokatach bankowych. 
 
Czy jest jakiś realny sposób aby zabezpieczyć się przed takim ryzykiem?
 
Znam tylko jeden: w postaci zainwestowania części oszczędności w fundusze akcji.  To może być 20%, 10%, a nawet 5% Twoich oszczędności. 
 
A co z ryzykiem spadków? 
 
To takie samo ryzyko jak ryzyko wzrostów, tylko, że w obecnej sytuacji z nieco mniejszym prawdopodobieństwem, niż to drugie. Jeżeli pozostawisz na lokatach w banku na przykład 80% oszczędności, to właśnie będzie oznaczało, że aż 4/5 Twoich pieniędzy postawisz na kolor czerwony, a jedynie 20% na zieleń (na giełdzie).




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.