Termometr Inwestycyjny Union Investment: Oczy inwestorów zwrócone na Chiny i Iran

22.07.2015
Termometr Inwestycyjny Union Investment:  Oczy inwestorów zwrócone na Chiny i Iran

 

„Po ostatnich spadkach chińskie akcje są wycenione dużo bardziej racjonalnie. Jednak trzeba brać pod uwagę specyfikę tamtejszego rynku – dominujący udział inwestorów indywidualnych, który wynosi ponad 80%. To ewenement na skalę światową, bo na innych giełdach dominują inwestorzy instytucjonalni.”

Radosław Piotrowski
zarządzający funduszami Union Investment TFI

 

O sytuacji na chińskiej giełdzie oraz skutkach porozumienia nuklearnego z Iranem rozmawiamy z Radosławem Piotrowskim, zarządzającym funduszami Union Investment TFI:

Od wielu tygodni uwaga inwestorów skupia się na Grecji, ale duże problemy ma także giełda w Chinach. Jaka jest obecna sytuacja na tamtejszym rynku?

Załamania na chińskiej giełdzie spodziewaliśmy się od dawna. Po tym, jak inwestorzy indywidualni zaczęli na potęgę kupować akcje, pompując ich ceny do irracjonalnych poziomów, ta bańka musiała pęknąć. Korekta była intensywna, ale zakończyła się gwałtownie, gdy w sprawę zaangażowały się władze.

Jak to?

Po prostu partia zakazała giełdzie spadać. Władze wprowadziły zakaz sprzedaży akcji chińskich spółek pod groźbą sankcji – włącznie z więzieniem. „Pomocne” okazało się także zawieszenie notowań wielu spółek, w efekcie czego nie można było ich sprzedać. To tymczasowo uspokoiło sytuację.

Co jeszcze czeka chiński rynek akcji?

Po ostatnich spadkach chińskie akcje są wycenione dużo bardziej racjonalnie. Jednak trzeba brać pod uwagę specyfikę tamtejszego rynku – dominujący udział inwestorów indywidualnych, który wynosi ponad 80%. To ewenement na skalę światową, bo na innych giełdach dominują inwestorzy instytucjonalni. Struktura graczy na chińskim parkiecie stwarza ryzyko dalszej gwałtownej przeceny w chwili, gdy zostaną zniesione obostrzenia dotyczące sprzedaży akcji. Trzeba pamiętać, że dla inwestorów detalicznych Państwa Środka giełda jest relatywnie nową formą inwestowania. Wobec tego nie są oni przyzwyczajeni do spadków i ich reakcje mogą być paniczne.

Przenieśmy się jeszcze na Bliski Wschód. W kontekście globalnej gospodarki ważne wydaje się porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego.

Zdecydowanie tak. Jego najwyraźniejszym skutkiem jest spadek cen ropy naftowej – od kilku (europejska odmiana Brent) do kilkunastu procent (amerykańska WTI). Ceny ropy mogą w przyszłości dalej spadać. Niemniej będzie to proces rozłożony w czasie, jako że będzie zależał z jednej strony od tempa inwestycji w irańskim sektorze wydobywczym, a z drugiej – od terminów znoszenia kolejnych sankcji w miarę spełniania przez Iran kolejnych punktów porozumienia. W perspektywie co najmniej kilku miesięcy nie należy się więc spodziewać masowego napływu irańskiej ropy na światowe rynki.

Mimo to wydaje się, że potencjał wydobywczy Iranu zagraża największym potentatom i w konsekwencji może doprowadzić do zmiany sytuacji na rynku ropy naftowej. To chyba szczególnie duży problem dla Rosji, której gospodarka i giełda są mocno uzależnione od cen tego surowca?

Pomimo spadków cen ropy rosyjska giełda nie zachowuje się wcale tak źle, jak można by tego oczekiwać. Ponadto rubel – patrząc przez pryzmat jego zachowania w ostatnich miesiącach – jest całkiem stabilny. To bardzo istotne, ponieważ działając na rosyjskim rynku akcji (jak na każdym innym rynku wschodzącym), inwestujemy zarówno w tamtejsze spółki, jak i w walutę, której nie sposób zahedge’ować. Pomimo że dla większości rynków wschodzących najprawdopodobniej nadchodzą ciężkie czasy, w poszukiwaniu wartości dobrze zwrócić uwagę na Rosję. Ceny ropy naftowej znalazły się najprawdopodobniej blisko minimów (prognozy sugerują, że z perspektywy całego kwartału nie powinny już spadać), giełda rosyjska jest już wyceniana z dużym dyskontem do własnej historii, a w III kwartale powinniśmy osiągnąć dołek koniunktury. Analitycy coraz pozytywniej patrzą na perspektywy zysków tamtejszych spółek, rewidując swoje prognozy w górę. Pamiętajmy jednak, że Rosja to kraj o bardzo wysokim ryzyku (także politycznym). Rozważając ewentualną inwestycję, powinniśmy się przygotowa na to, że droga może się okazać dość wyboista. Zatem udział tego rynku w naszym portfelu powinien być niewielki.

 

Załączniki: