Termometr Inwestycyjny Union Investment: Polskie obligacje pod presją złych i… dobrych informacji

10.06.2015
Termometr Inwestycyjny Union Investment: Polskie obligacje pod presją złych i… dobrych informacji

 

„Cenom krajowego długu nie sprzyjają dobre dane z gospodarki. Wzrost PKB w I kwartale tego roku wyniósł 3,6%, co oznacza, że Polska utrzymuje się na ścieżce przyśpieszonego wzrostu napędzanego konsumpcją prywatną i inwestycjami. W takim otoczeniu należy się spodziewać powolnego podwyższania rynkowego kosztu pieniądza, na co już teraz wskazuje odbicie na stawkach WIBOR.”

Krzysztof Izdebski
zarządzający funduszami obligacji

O przyczynach spadków cen na polskim rynku obligacji rozmawiamy z Krzysztofem Izdebskim, zarządzającym funduszami obligacji Union Investment TFI:

Rentowności polskich 10-letnich obligacji skarbowych zaatakowały próg 3% i co więcej go przebiły. Jakie są przyczyny kontynuacji trendu spadkowego?

Patrząc na szersze otoczenie rynkowe, możemy zauważyć, że spadek cen polskich obligacji skarbowych jest pochodną globalnego sentymentu. Również na rynkach bazowych obserwowaliśmy przecenę papierów skarbowych napędzaną m.in. oczekiwaniami na podwyżki stóp w USA i kulminacją niepewności co do rozwoju wydarzeń w Grecji. Twarde stanowisko greckiego rządu w negocjacjach z Europejskim Bankiem Centralnym, w obliczu braku w kasie państwa środków na spłatę raty pożyczki z MFW, ponownie pcha ten kraj w kierunku ogłoszenia bankructwa i opuszczenia strefy euro.

A patrząc na czynniki lokalne?

Cenom krajowego długu nie sprzyjają dobre dane z gospodarki. Wzrost PKB w I kwartale tego roku wyniósł 3,6%, co oznacza, że Polska utrzymuje się na ścieżce przyśpieszonego wzrostu napędzanego konsumpcją prywatną i inwestycjami. W takim otoczeniu należy się spodziewać powolnego podwyższania rynkowego kosztu pieniądza, na co już teraz wskazuje odbicie na stawkach WIBOR. Niekorzystnie na ceny polskich obligacji wpłynął także wzrost ryzyka politycznego. Wygrana kandydata PiS w wyborach prezydenckich rozbudziła spekulacje co do przyszłej większości parlamentarnej. Jako że znaczna część graczy (zarówno krajowych, jak i zagranicznych) ma długie pozycje w polskich obligacjach, wzrastająca niepewność polityczna nie skłania ich do zwiększania zaangażowania. Warto też odnotować, że w związku z niekorzystną sytuacją rynkową Ministerstwo Finansów – dysponując nadwyżką środków i chcąc stabilizować sytuację – odwołało przetarg obligacji długoterminowych. Zdarzyło się to po raz pierwszy od 2009 r.

Jak wobec powyższych informacji można ocenić atrakcyjność polskiego długu skarbowego?

Pewne jest, że po ostatniej korekcie rentowności polskich obligacji są bardziej urealnione. Dla przypomnienia: jeszcze niedawno oprocentowanie papierów 10-letnich oscylowało w pobliżu 2%, czego nie dało się uzasadnić sytuacją gospodarczą. Wydaje się, że niepewność związana z kształtem polityki gospodarczej przyszłego rządu nie opuści nas aż do wyborów na jesieni. Będzie się to objawiało dodatkową premią rentowności w przypadku papierów długoterminowych.

A jak zachowują się obligacje w krajach Europy Środkowo-Wschodniej? Czy inwestorzy mają w regionie alternatywę dla polskich papierów skarbowych?

W naszym regionie relatywnie ciekawie prezentuje się rynek długu na Węgrzech. Tamtejszy bank centralny od lat aktywnie wspiera gospodarkę i gdy inflacja jest niska, obniża stopy procentowe. Ostatnich cięć dokonał w minionym tygodniu, sprowadzając stopę interwencyjną do 1,65%. Pewne ryzyko dla węgierskich obligacji stanowi stroma krzywa rentowności, czyli różnica w wysokości oprocentowania papierów o krótkim i długim terminie zapadalności. Mimo to w regionie to właśnie węgierskie obligacje są najchętniej kupowane przez inwestorów. Rentowność 10-letnich obligacji wyemitowanych przez Węgry wynosi obecnie ok. 3,5%.