Tureckie wzrosty

10.05.2013
Tureckie wzrosty

 

Dlaczego warto inwestować w tureckie spółki? W porównaniu z pogrążoną w stagnacji Europą turecka gospodarka rośnie w siłę. W zeszłym roku inwestycje w tureckie fundusze akcji osiągały nawet do 40% zysków.


Jeszcze 15 lat temu świeckości republiki tureckiej musiała bronić armia, dokonując zamachu stanu wobec zbyt islamskich rządów premiera Erbekana. Od tamtej pory wiele się jednak zmieniło. Turcja jest coraz bardziej stabilna pod względem politycznym i gospodarczym. Rządzące od 2002 r. centroprawicowe ugrupowanie AKP (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju) zajmuje obecnie 50% miejsc w parlamencie, a jej przewodniczący, Recep Tayyip Erdoğan, pozostaje na stanowisku premiera już od 10 lat. W czasie swoich rządów partia stworzyła klimat sprzyjający inwestowaniu – obecnie Turcja jest jedną z najszybciej rosnących gospodarek świata. W 2009 r. Robert Ward z Economist Intelligence Unit zaliczył Turcję wraz z pięcioma innymi krajami do tzw. grupy CIVETS – państw rozwijających się o wysokim potencjale wzrostu.


Jak przewidują tureckie władze oraz międzynarodowe agencje ratingowe, w tym roku PKB Turcji wzrośnie o około 4%. Pod wieloma względami dokonania obecnego rządu można uznać za imponujące. W ciągu ostatniej dekady PKB na głowę mieszkańca wzrosło w Turcji trzykrotnie – z 3 tys. dolarów do 10 tys. dolarów rocznie. Do średniej unijnej jeszcze daleka droga, ale to tylko pokazuje, jak duży potencjał wzrostu drzemie w Turcji. Dzięki stabilnym rządom Turcja stała się 17. gospodarką świata oraz członkiem G-20. Jednym z największych wyzwań, przed jakimi stanęła obecnie rządząca partia, przejmując ponad 10 lat temu władzę, była korupcja. Obecnie kraj zajmuje 56. miejsce (na 147 pozycji) w rankingu Transparency International mierzącym stopień korupcji – wyprzedza m.in. takie państwa UE jak Litwa oraz Słowacja. W marcu tego roku Standard & Poor’s podniósł rating inwestycyjny Turcji z poziomu BB do BB+ z perspektywą stabilną. Kraj znad Bosforu ma mocno zdywersyfikowany eksport, dzięki czemu jest odporniejszy na ekonomiczną zawieruchę niż większość państw naszego regionu. Turcja eksportuje zarówno na rynki krajów UE, jak i państw MENA (Bliski Wschód oraz Afryka Północna).


Ogromny potencjał Turcji potwierdzają wskaźniki demograficzne. Z 72 mln obywateli jest ona trzecim najludniejszym krajem Europy. Ma też jedno z najmłodszych społeczeństw – połowa Turków nie przekroczyła jeszcze 30. roku życia. Według danych pochodzących od comScore Turcja jest 13. największą populacją online na świecie – z Internetu korzysta tu 35 mln ludzi. Turcy lubią również rozliczenia bezgotówkowe; 60% z nich posiada karty kredytowe, zostawiając w tyle obywateli UE. Dużą popularnością wśród Turków korzystających z Internetu cieszą się serwisy społecznościowe – pod względem liczby korzystających z Facebooka zajmują oni siódme miejsce w świecie. Młodzi Turcy chętnie kupują online. Z tego też względu coraz większą popularnością cieszą się platformy e-commerce. Dynamiczny rozwój sektora sprawił, że zaczęli się nim interesować zagraniczni inwestorzy. eBay wykupił 91% udziałów w największej tureckiej platformie e-commerce GittiGidiyor (to odpowiednik naszego Allegro). Inny globalny gracz, Amazon, nabył część akcji CicekSepeti, serwisu pośredniczącego w sprzedaży kwiatów.

Udział handlu online w tureckim ekosystemie startupowym okazuje się bardzo wysoki. „Jeśli przyrównać Turcję do innych państw, odsetek ten jest przytłaczający” – mówi Sina Afra, dyrektor generalny tureckiej platformy e-commerce Markafoni, w której część udziałów nabył Naspers, południowoafrykański gigant medialny. Nieźle radzą sobie również startupy wykraczające poza handel w sieci.

Jedną z dynamicznie rozwijających się firm tureckich jest Peak Games, która wypuściła na rynek grę „Happy Farm”. Jak powiedziała jedna ze współzałożycieli, Rina Onur, ona i jej znajomi zauważyli pewną lukę w grach online – w większości podkreślały one zachodni styl życia, ignorując lokalną odmienność obyczajowo-kulturową, przez co trudno im się było przebić na tych rynkach. Dlatego też w arabskiej wersji „Happy Farm” nie ma świń i winnic, a kobiety noszą hidżab. Stworzenie gry okazało się strzałem w dziesiątkę. Peak Games zatrudnia obecnie 200 pracowników i zatrudnia deweloperów również poza Turcją, m.in. w Jordanii oraz w Arabii Saudyjskiej. W ciągu miesiąca z gry korzysta 35 mln osób; połowa z nich pochodzi z Turcji, reszta z państw Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej. Wielu z nich gra w „Happy Farm” za pośrednictwem Facebooka.


Jednakże jak dotąd główną siłą napędową tureckiej ekonomii są nie startupy, a takie giganty jak holding Koç, w którego skład wchodzi 113 spółek z najróżniejszych sektorów gospodarki – energetycznego, samochodowego, finansowego, budowlanego oraz informatycznego i spożywczego. Holding jest jednym z największych w Europie i jako jedyna turecka spółka znajduje się na liście Fortune Global 500 – rankingu grupującego 500 największych firm. Holding kontroluje m.in. spółkę Arçelik, jednego z największych producentów sprzętu AGD w Europie, do której należą takie marki jak Beko oraz Grundig.

Ostatnio głośno mówi się o Turkish Airlines – podczas gdy wielu innych przewoźników notuje straty, tureckie linie lotnicze przynoszą rekordowe zyski. To efekt przemyślanej strategii rozwoju, która jest konsekwentnie realizowana. Niebawem, za kwotę 7 mld dolarów, Turcja rozpocznie w Stambule budowę największego terminalu lotniczego na świecie.


Na stambulskiej giełdzie bardzo dobrze radzą sobie spółki telekomunikacyjne. Sektor ten ma bardzo duży potencjał wzrostu – w Turcji nasycenie rynku telefonami komórkowymi wynosi zaledwie 88%, podczas gdy w państwach rozwiniętych odsetek ten grubo przekracza 100%. Biorąc pod uwagę fakt, że coraz większa liczba Turków chce mieć komórkę lub smartfona i korzystać z usług mobilnych, można założyć, że w najbliższym czasie sektor będzie dynamicznie się rozwijał.

Załączniki:
pdf Tureckie wzrosty 10.05.2013
(466.61 KB)