Wszystkie banki namawiają na fundusze. Skorzystaj z tej okazji!

02.09.2013
Wszystkie banki namawiają na fundusze. Skorzystaj z tej okazji!

 

Kilka dni temu, na szkoleniu dla bankowców, jeden z uczestników zapytał mnie jak odpowiedzieć klientowi, który na jego sugestię rozważenia inwestycji w jednostki funduszu inwestycyjnego zirytowany odpowiedział: Co się dzieje?! W każdym banku namawiają mnie na fundusze! Oczywiście reakcja osoby na takie nachalne nagabywanie prawie zawsze jest taka sama: Nie dziękuję, nie skorzystam.
Czy jednak nie powinna być inna? Warto zadać sobie dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego banki namawiają swoich klientów na inne produkty niż lokata bankowa?, i po drugie: jaki to przynosi/przyniesie skutek?

Aktywna sprzedaż innych niż lokata bankowa produktów to reakcja wyprzedzająca banków. Bankowcy zdają sobie sprawę, że 2-3% w skali roku dla większości posiadaczy lokat bankowych jest nie do zaakceptowania i przy takich warunkach bardzo łatwo jest stracić klienta. W związku z tym starają się zaoferować posiadaczom lokat bankowych coś alternatywnego, bardziej rentownego i jednostki uczestnictwa funduszy wydają się najbardziej naturalną i najprostszą ofertą.

Na razie fundusze inwestycyjne w umiarkowanym stopniu korzystają z pieniędzy ulokowanych na depozytach bankowych. Przepływy są stosunkowo niewielkie (około dwa miliardy miesięcznie) w stosunku do wielkości środków zdeponowanych w bankach. Co więcej, te środki płyną głównie do funduszy pieniężnych nie tylko z tego powodu, że oszczędzający mają awersję do akcji, do funduszy akcji, ale przede wszystkim z obaw przed oferowaniem tych funduszy przez samych bankowców.
Jednak powoli to się zmienia.

Z moich obserwacji wynika, że bankowcy będą tak długo namawiać swoich klientów na przeniesienie przynajmniej części oszczędności do funduszy inwestycyjnych aż przyniesie to efekty. W pewnym momencie te środki zaczną więc płynąć do funduszy akcyjnych. Oczywiście nie wiemy, czy to będzie już za miesiąc, czy może za rok.
Co więcej, bankowcy już teraz sygnalizują rosnącą gotowość swoich klientów do wejścia na rynek akcji. Jedną z podstawowych wątpliwości jest to, że w ostatnim czasie rzadko sprawdzały się pozytywne prognozy, które dzisiaj przeważają oraz druga, najczęstsza to ta, czy ten dzisiejszy moment jest tym najlepszym do wejścia na rynek akcji, do zainwestowania oszczędności w jednostki uczestnictwa funduszy akcji.

Prognozy to w mojej opinii jeden z najgorszych możliwych powodów podejmowania decyzji inwestycyjnych. Nie tylko dlatego, że nie muszą się sprawdzać. Gdy kierujemy się pozytywną prognozą to poddajemy się iluzji bezpieczeństwa, mamimy siebie, że ryzyko jakie ponosimy jest niższe od rzeczywistego. Inwestor, który osiąga sukces w porównaniu do tego, którego najczęściej spotyka porażka, różni się przede wszystkim tym, że ten pierwszy patrzy w dół. Podejmuje decyzję będąc świadomym, że akcje mogą spadać. Natomiast ten drugi nie chce mieć takiej świadomości i dlatego jest w stanie podjąć decyzję tylko wówczas, gdy „atmosfera/sentyment” na rynku jest pozytywny. Taki inwestor nigdy nie podejmie decyzji w najlepszym możliwym momencie, gdy akcje są tanie, bowiem akcje są tanie tylko w momentach, gdy prognozy są pesymistyczne, gdy brak jest wiary we wzrosty. Przypomnij sobie atmosferę jaka panowała w pierwszym kwartale 2009 – niemal nikt nie wierzył we wzrosty na giełdzie. I dlatego właśnie akcje były tak nisko wyceniane i dlatego można było w okresie kilku następnych miesięcy zarobić 100%!

Taka osoba nie tylko traci najlepsze możliwe momenty do zainwestowania swoich oszczędności na rynku akcji, w funduszach akcji, ale też ryzykuje utratą realnych pieniędzy – ponosi bardzo duże ryzyko zainwestowania w najgorszym możliwym momencie, gdy przeważają prognozy optymistyczne, gdy panuje euforia na rynku, czyli na samym szczycie hossy.

W tym momencie możemy przejść do kolejnej wątpliwości, czyli: Czy to jest ten właściwy moment, czy akcje nie będą jeszcze tańsze?
Odruchowo nasza reakcja jest mniej więcej taka: skoro mam poważne wątpliwości co do tego czy akcje jeszcze nie będą tańsze, to może powinienem się wstrzymać z decyzją. To także pułapka zastawiona przez nasze emocje lub jak kto woli przez rynek. Rozważny inwestor, ten bardziej doświadczony, spojrzy na tę wątpliwość zupełnie z drugiej strony: No właśnie nie wiemy tego. A więc nie mogą wykluczyć sytuacji, w której akcje nie będą już tańsze. Skoro nie wiem czy akcje będą rosły, czy wreszcie zawita na naszej giełdzie hossa, której nie było u nas już od 6 lat, to tak samo nie wiem, czy akcje będą nadal spadać. Tym razem rozważny inwestor patrzy „do góry”.
Nawet jeżeli akcje spadną poniżej dzisiejszych poziomów, to i tak nie będzie to żadną szansą dla takiego „strachliwego” inwestora, posiadacza lokaty bankowej. Bo jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, to oczywiście atmosfera na rynku będzie jeszcze mniej „zachęcająca” do inwestowania niż teraz i emocjonalne opory przed inwestowaniem jeszcze silniejsze niż dzisiaj.
Nie chcesz ryzykować? To może powinieneś choć  w niewielkim stopniu ubezpieczyć się przed ryzykiem utraty kolejnej hossy na giełdzie.

 

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).