Z myślą o dzieciach. Ale jak?

09.03.2016
Z myślą o dzieciach. Ale jak?

 

Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Deutsche Banku wynika, że Polacy najczęściej oszczędzają z obawy przed nagłymi niespodziewanymi wydatkami (55%) a drugim najczęściej deklarowanym powodem jest przyszłości dzieci (17%). A dopiero na piątym miejscu jest dodatkowa emerytura (5,7%).

Co wybrać jako zabezpieczenie przyszłości dzieci: fundusz czy lokatę?

Część z nas obawia się inwestowania pieniędzy. Mówimy wówczas: Nie chcę narażać oszczędności na ryzyko inwestycyjne – na ewentualność poniesienia straty. Takie obawy na pierwszy rzut oka wydają się w pełni zasadne.

Jeżeli masz powyższe obawy – czy to znaczy, że powinieneś/powinnaś wybrać opcję pożyczenia pieniędzy bankowi na z góry określony procent?

„Niepewność” inwestycji i „gwarancje” w banku wcale nie muszą być takie, jakimi nam się wydają. Po pierwsze niepewność otwiera nam pewne możliwości, których osiągnięcie może stanowić dla nas podstawę sukcesu. Natomiast gwarancje nie zabezpieczają nas przed niektórymi ryzykami. Co więcej – mogą nas bardzo drogo kosztować.

Gdy inwestujemy oszczędności, ostateczny rezultat pozostaje niewiadomy. Nasza uwaga często skupiona jest na tym, że rezultat inwestycji może być ujemny i poniesiemy porażkę. To jedna opcja, jeden koniec kija. Jest też drugi. Niewiadoma ostatecznego rezultatu – ryzyko inwestycyjne – oznacza także możliwość osiągnięcia wysokiego wzrostu wartości odłożonych środków.

Większość specjalistów zaleca, aby przy wyborze rodzaju lokaty brać pod uwagę to, jakie mamy doświadczenie w inwestowaniu pieniędzy, wiek, naszą wrażliwość na okresowe wahania inwestowanych oszczędności i tak dalej. Sporządzane są specjalne ankiety badające nasze predyspozycje, nasz profil inwestycyjny. Po wypełnieniu i analizie ankiety przez doradcę dowiadujesz się, że jesteś inwestorem konserwatywnym, umiarkowanym lub agresywnym (dynamicznym).

Analiza badająca twój profil inwestycyjny powinna być brana pod uwagę w większości sytuacji. Lecz nie zawsze. Uwzględnianie skłonności do ponoszenia ryzyka inwestycyjnego nie ma większego sensu w przypadku programów systematycznego oszczędzania niewielkich kwot w długim terminie - tak jak w przypadku planu posagowego. Dlaczego? Z co najmniej kilku powodów.

Po pierwsze, inwestycję zaczynasz od niewielkich kwot. Jeżeli będziesz co miesiąc odkładał(a)  kilkaset złotych, to i tak po roku będzie to zaledwie kilka procent docelowej kwoty inwestycji; przy horyzoncie czasowym 10 lat będzie to zaledwie 10%, przy 20 latach 5%. Oczywiście im mniejsza kwota pierwszej wpłaty, tym nasza wrażliwość na wahania jej bieżącej wartości będzie niższa. Załóżmy, że twój profil inwestycyjny okaże się wyjątkowo konserwatywny i planujesz co miesiąc odkładać 200 zł jako posag dla dziecka. Możesz być pewien/pewna, że twoja wrażliwość na ewentualne głębokie spadki w pierwszych 2–3 latach będzie wielokrotnie niższa niż najbardziej agresywnego inwestora, który doświadczyłby tego samego w stosunku do dziesięciokrotnie wyższej kwoty inwestycji.

Po drugie, gdy już zgromadzisz na tyle duży kapitał, aby z uwagą i troską obserwować okresowe wahania, minie co najmniej kilka lat; z moich obserwacji wynika, że przy kwocie około 20 tysięcy złotych zaczynamy śledzić bieżącą wycenę kapitału zgromadzonego w ramach programów systematycznego oszczędzania w funduszach. Masz więc przed sobą kilka lat spokoju. Co więcej, tak duży upływ czasu spowoduje, że twój profil inwestycyjny może być wówczas zupełnie inny niż ten, jaki miałeś/miałaś w momencie dokonywania pierwszej wpłaty. 

I jest jeszcze trzeci powód, według mnie najważniejszy. Nie znam osoby, która nie miałaby obaw przed tym, że może ponieść stratę. Jednak część osób decyduje się na poniesienie tego ryzyka. Dlaczego? Bo oprócz „osobowości inwestycyjnej” liczą się także nasze oczekiwania dotyczące przyszłego wzrostu wartości odkładanych pieniędzy, czyli odpowiedź na pytanie: Jakiej kwoty będę potrzebował(a) w przyszłości? Gdy gromadzisz środki w określonym celu - sfinansowania na przykład studiów dziecka, lub posiadania kapitału na zakup dla niego mieszkania, to możesz określić cel inwestycyjny – czyli to, jakiej kwoty potrzebujesz – który staje się tym samym najważniejszym kryterium wyboru sposobu pieniędzy z myślą o swoim dziecku.

Jeżeli  osiągnięcie określonego celu wymaga odpowiednio wysokiej stopy zwrotu, a dodatkowo okaże się, że szanse na inwestycyjny sukces są wyższe niż ryzyko porażki, to nie masz innego wyjścia: musisz zainwestować oszczędności.

Oczywiście ostateczny wniosek może być też zupełnie inny: Do szczęścia (do osiągnięcia planowanej kwoty) wystarczy mi niska stopa zwrot, dlatego nie warto narażać swoich oszczędności na zbyt duże ryzyko inwestycyjne – nawet wówczas, gdy okaże się, że mój profil inwestycyjny i długi horyzont czasowy sugeruje wybór agresywnej opcji inwestycyjnej. 

Ale nawet w tym drugim przypadku masz wybór w ramach oferty TFI: w postaci funduszu pieniężnego lub funduszu obligacji.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.