Zmiany w systemie emerytalnym

01.06.2016
Zmiany w systemie emerytalnym

 

Przez wiele lat żyliśmy w błogiej nieświadomości dotyczącej przyszłych zagrożeń wynikających z nowych zasad systemu emerytalnego, jakie wprowadzono w wyniku reformy w 1999 roku. Najważniejsza zmiana, jakiej wówczas dokonano, nie dotyczyła wprowadzenia OFE i przekazania do nich części składki na ubezpieczenia emerytalno-rentowe, jaka dotychczas w całości szła do ZUS.

Przeprowadzona zmiana miała o wiele większy zakres. Całkowicie zmieniono sposób obliczania wysokości przyszłego świadczenia. Przestały się liczyć tzw. lata nieskładkowe, na przykład okres studiów, emerytura przestała być obliczana na podstawie wynagrodzeń najwyższych (z dziesięcioletniego okresu o najwyższych dochodach). Był to tzw. system o zdefiniowanym świadczeniu – można było z góry obliczyć, jak wysokie otrzymamy świadczenie na podstawie stażu pracy, lat nieskładkowych, wysokości najwyższych zarobków oraz tzw. współczynnika „k”.

W 1999 roku zaczęły obowiązywać twarde zasady ekonomii, zgodnie z którymi każdy objęty nowym systemem zaczął odkładać składki wyłącznie na własną emeryturę. Dotyczyło to osób, które urodziły się po 31 grudnia 1948 roku, a przede wszystkim tych z nas, którzy rozpoczęli karierę zawodową dopiero po wprowadzeniu zmian w systemie emerytalnym.

System działa bardzo prosto: odkładasz składki w okresie aktywności zawodowej (19,52% wynagrodzenia) i później wypłacasz odłożone (zapisane składki) aż do śmierci. Okres pobierania świadczenia jest liczony statystycznie na podstawie tablic średniego trwania życia, publikowanych przez GUS dla obu płci.

Przykładowo, jeżeli odkładam przez 40 lat 20% swoich zarobków i później będę żył statystycznie po przejściu na emeryturę 20 lat, to powinienem otrzymać świadczenie w wysokości około 40% ostatnich zarobków – tak właśnie w największym uproszczeniu wygląda nowy system emerytalny, który nazywamy systemem o zdefiniowanej składce, bo wysokość emerytury będzie zależała od sumy wniesionych składek.

W nowym systemie okres studiów, opóźniający o kilka lat wejścia na rynek pracy, jest więc okresem, w którym nie odkładamy żadnej złotówki na przyszłą emeryturę. Oczywiście trudno nazwać go okresem straconym, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że dłuższa nauka może zagwarantować wyższe zarobki i tym samym wyższe składki odprowadzane do systemu.

Jako jednoznaczną stratę należy potraktować zatrudnienie na tzw. umowę śmieciową, od której nie są odprowadzane składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Takich osób jest według różnych szacunków od 1,5 do 2 milionów.

To one przede wszystkim doświadczą negatywnych skutków nowego systemu emerytalnego, w którym liczy się suma wniesionych składek. Gdyby bowiem zatrudnienie na umowę śmieciową miało trwać przez cały okres kariery zawodowej, to takiej osobie nie będzie przysługiwało żadne świadczenie emerytalne. W rzeczywistości jednak okres zatrudnienia na tego rodzaju umowach nie jest aż tak długi, nie trwa przez cały okres aktywności zawodowej.

Zatrudnienie na umowach, od których nie były odprowadzane składki, staje się stopniowo coraz bardziej widoczne w wysokości wypłacanych przez ZUS świadczeń.

Według najnowszych danych ZUS, świadczenie niższe od emerytury minimalnej (wynoszącej teraz 880 zł brutto) w 2015 roku otrzymało aż 76,3 tysiąca Polaków, w porównaniu z 61 tysiącami w 2014 roku i zaledwie 24 tysiącami w 2011 roku.

W przyszłym roku ta liczba zbliży się do stu tysięcy, a za parę lat przekroczy pół miliona. Warto jednak pamiętać, że chodzi o osoby otrzymujące świadczenia poniżej emerytury minimalnej, czyli mniej niż 880 zł, co stanowi również kwotę, za którą nie sposób pokryć bieżących wydatków na życia na emeryturze. Jakby nie patrzeć sytuacja wygląda bardzo kiepsko dla wielu przyszłych emerytów.

Co można w tej sytuacji zrobić? Bardzo ważną zmianą było ograniczenie możliwości zatrudniania na umowy wolne od składek na ZUS, co miało miejsce w ubiegłym roku. Jeszcze ważniejszą zmianą będzie upowszechnienie III filara, czyli IKE, IKZE i PPE, a o kierunku zmian dowiemy się za około dwa miesiące.




Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.